Pokaż transkrypcję / audiodeskrypcję
[00:00 – 00:06]
[Plansza tytułowa spotkania online na platformie Zoom. Widoczna galeria kafelków z imionami i nazwiskami uczestników. W małym oknie podgląd z kamery na salę wykładową, gdzie przy pulpicie stoi mężczyzna].
[00:07 – 01:02]
[Mężczyzna przy pulpicie, w tle ekran projekcyjny].
Prelegent 1: Dlaczego promienie X? Dlatego, że słynny fizyk, Wilhelm Röntgen, przypadkowo znajdując jakieś promienie, nie wiedział, co to są za promienie, skąd one są, więc nazwał je X. Ponieważ, no, były nieznane. Teraz wszyscy oficjalnie jego imieniem nazwali, że są to promienie Rentgena, chociaż w piśmiennictwie zachodnim dalej jest używany „X-ray”. Było to wydarzenie na skalę światową, za które pan Röntgen otrzymał Nagrodę Nobla w tysiąc dziewięćset pierwszym roku. Zmieniło ono diagnostykę, leczenie, zmieniło ono także i handel, także i fizykę, także zmieniło i w konstrukcjach budowlanych możliwości, o których opowie pani profesor i pan profesor. Serdecznie zapraszamy, dziękuję bardzo.
[01:03 – 02:19]
Prelegent 2 [wchodzi na miejsce pierwszego mówcy]: Dzień dobry państwu. Jak… przede wszystkim chciałbym podziękować Głównej Bibliotece Lekarskiej i tutaj państwu, z którymi… panu dyrektorowi i państwu, z którymi współpracowaliśmy i współpracujemy, dlatego że możemy tą konferencję tutaj przeprowadzić. Natomiast, no, spotykamy się rzeczywiście w takim momencie dokładnie sto trzydzieści lat temu, bo ósmego listopada tysiąc osiemset dziewięćdziesiątego piątego roku, Wilhelm Conrad Röntgen odkrył te nowe promienie, które przede wszystkim pozwoliły na bezinwazyjne obrazowanie wnętrza ciała ludzkiego. Bo to był taki początek.
[02:20 – 03:40]
Prelegent 2: Przy czym trzeba powiedzieć, że odkrycie było w listopadzie, ale świat dowiedział się o tym piątego stycznia tysiąc osiemset dziewięćdziesiątego szóstego roku, czyli po dwóch miesiącach, dlatego że Röntgen, no, cały czas eksperymentował. Dowiedział się świat z czasopisma, z artykułów w czasopiśmie „Die Presse”, który wychodziło, to dziennik wiedeński. No i wtedy się zaczęło rzeczywiście szaleństwo, dlatego że ten sprzęt, przy pomocy którego można było generować promienie Röntgena, właściwie wszyscy posiadali. Bo to były rurki, rurki różnego typu. Czyli medycyna była tym pierwszym krokiem. Również tutaj muszę powiedzieć, że Polacy byli w czołówce, jeżeli chodzi o powtórzenie odkrycia, czyli tego eksperymentu Röntgena, bo już między ósmym a dwudziestym stycznia w Krakowie profesor Karol Olszewski – ten sam, który z profesorem Wróblewskim skroplił składniki powietrza – zaczął eksperymentować i wykonał udane zdjęcia najpierw obiektów, potem ręki swojego asystenta na wzór słynnego zdjęcia Röntgena, a na początku lutego wykonał pierwsze badanie do celów rentgenowskich, do celów klinicznych. I to były pierwsze badania, jakie wykonano na ziemiach polskich.
[03:41 – 05:15]
Prelegent 2: Ale proszę państwa, już w styczniu zaczęto również w Polsce, bądź tutaj mówię o świecie, eksperymentować z promieniami rentgenowskimi w innych zastosowaniach. W lutym zbadano na przykład mumię przy pomocy promieni rentgenowskich, a w styczniu w Polsce zaczęto badać metalowe przedmioty. Doktor Bronisław Sabat, który był jednym z pionierów radiologii w Polsce, zaczął wykorzystywać promienie rentgenowskie do innych celów. I o ile właściwie my bardzo dobrze znamy już historię medyczną zastosowania promieniowania rentgenowskiego, bo to jest ten główny nurt, to może mniej zdajemy sobie sprawę, jak promienie rentgenowskie wniknęły do nauki, do różnych dziedzin nauki, ale również do życia codziennego. I to właśnie nasze spotkanie ma jakby przypomnieć państwu i nam też – bo myślę, że też się sami dowiemy dużo ciekawego – właśnie gdzie te promienie rentgenowskie znalazły zastosowanie poza ściśle nurtem medycznym. Proszę państwa, sercem każdego urządzenia generującego promieniowanie X, no to jest lampa rentgenowska. Ta lampa rentgenowska na przestrzeni dziejów tych stu trzydziestu lat zmieniała się. Przynajmniej dwie rewolucje – jedną przeżyliśmy, drugą przeżywamy w tej chwili. I dlatego chciałem pana Grzegorza Jezierskiego tutaj poprosić, żeby nam opowiedział o samej historii lampy rentgenowskiej. A jesteśmy w ogóle dumni, ponieważ pan doktor inżynier jest założycielem i kustoszem wspaniałego Muzeum Lamp Rentgenowskich, które się mieści w Opolu. I właściwie tylko dwie takie placówki w Europie są, także tym bardziej jesteśmy tutaj z tego powodu dumni. Pan inżynier jest tutaj prawdziwym fachowcem, jeżeli chodzi o lampy rentgenowskie. Także zapraszam.
[05:16 – 06:11]
[Zmiana widoku na prezentację PowerPoint. Slajd tytułowy: „Lampa rentgenowska sercem aparatu rtg – etapy ewolucji. Grzegorz Jezierski”. Prelegent stoi obok ekranu w sali].
Grzegorz Jezierski: Dzień dobry państwu. Pozwolę sobie krótko przypomnieć ewolucję lampy rentgenowskiej. Na wstępie taka krótka definicja. Dlatego, że tych źródeł promieniowania rentgenowskiego mamy wiele. I są naturalne, które występują w przyrodzie, chociażby ciała niebieskie, włącznie z naszym Słońcem, są źródłem promieniowania rentgenowskiego. Na szczęście to promieniowanie rentgenowskie nie dociera na powierzchnię Ziemi wskutek absorpcji przez atmosferę. No, ale warto o tym wiedzieć. Są wysyłane specjalne satelity promieniowania rentgenowskiego obecnie w kosmos. Natomiast sama lampa, to sztuczne źródło promieniowania rentgenowskiego, stanowi szklana bańka próżniowa, dzisiaj też często zastępowana już metalowymi bańkami.
[06:12 – 07:33]
[Slajd ze zdjęciem Röntgena trzymającego szklaną rurkę].
Grzegorz Jezierski: No, słynne… pokazuje tą postać właśnie trzymającą w ręku lampę. Otóż my niewłaściwie używamy, że Röntgen miał do czynienia z lampą rentgenowską. I tak już funkcjonuje, że przez wiele lat po odkryciu była… istniała lampa rentgenowska. Wtedy nie było lampy rentgenowskiej. To były tak zwane lampy wyładowcze, służące do badania wyładowań w gazach. Wszyscy naukowcy wtedy się fascynowali tym świeceniem w rurkach przy różnym napięciu, różnym kształcie lampy, różnym wypełnianiu gazem i tak dalej. W związku z tym te lampy ogólnie nie służyły do generowania promieniowania rentgenowskiego, a do całkiem innych celów. Naukowo określamy, że są to lampy gazowane, bo był gaz, z zimną katodą, bo był problem właśnie z wytwarzaniem tych elektronów, które są – dzisiaj wiemy – niezbędne do wzbudzenia promieniowania rentgenowskiego. I trzeba było poczekać prawie osiemnaście lat, zanim się pojawiła tak zwana właściwa lampa rentgenowska. Czyli lampa, która była zaprojektowana, przemyślana w celu optymalnej emisji promieniowania rentgenowskiego.
[07:34 – 09:15]
[Slajd z rysunkiem rury Crookesa].
Grzegorz Jezierski: No i tu pokazuję tą lampę… lampę, przepraszam, jeszcze rurę. Wtedy używano też od naukowców określeń: rura Crookesa na przykład, bo były bardzo popularne. I ja sobie pozwoliłem tutaj tą rurę Crookesa pokazać. Otóż, proszę państwa, nie wiedziano wtedy w ogóle nic na temat elektronów. Dzisiaj wiemy, że są niezbędne elektrony do generacji promieniowania rentgenowskiego. No i w tych lampach jest pytanie: skąd się brały elektrony? No, brały się wskutek jonizacji. Czyli to były lampy bardzo niewydajne, niesterowalne, bo nie mieliśmy niezależnego źródła elektronów. Skąd tutaj się brały te promienie X? A no, w przypadku Röntgena, Röntgen miał też szczęście takie – dzisiaj się o tym mówi, podkreśla – że niemieccy szklarze używali do produkcji tych baniek, tych rurek wyładowczych, stosunkowo zwiększoną zawartość ołowiu. A ten ołów był potrzebny, bo w nim to promieniowanie powstawało w bańce, na ściance lampy, że zauważył tą słabą emisję promieniowania rentgenowskiego. Mianowicie, jak już było wiadomo, że powstaje to promieniowanie na hamowaniu przez dany materiał, to celowo instalowano na drodze tych promieni tak zwaną antykatodę. Czyli płytkę pod kątem, prawda, która nawiasem mówiąc była też o tym samym potencjale co anoda, ale nazywała się antykatoda, żeby zwiększyć efektywność promieniowania rentgenowskiego.
[09:16 – 10:16]
[Slajd: „Lampa gazowana (jonowa) z zimną katodą” oraz rycina z wieloma typami rurek].
Grzegorz Jezierski: No i tu w przypadku tej lampy gazowanej, jonowej, z zimną katodą, wszystkie definicje tutaj ująłem i mamy już zastosowanie tej antykatody. Czyli mamy katodę, anodę. Proszę zobaczyć, że trochę kuriozalne rozwiązanie, bo antykatoda ma ten sam potencjał co anoda. No, ale tak to funkcjonowało. No i to już była… jeśli dodano nie bańkę samą litą, tylko dodano tą antykatodę, to już wydajność tego promieniowania była większa, ale nadal lampa była niesterowalna. Tutaj nie mamy żadnej możliwości sterowania natężeniem promieniowania, czyli ilością elektronów. Powstawały różne kształty, typy. I jak państwo widzą tutaj też już w literaturze jest podpisane: „lampy rentgenowskie”. Czyli to nie były lampy rentgenowskie, to były różne lampy wyładowcze stosowane do bardzo wielu różnych celów.
[10:17 – 11:37]
[Slajd: „William D. Coolidge (1873-1975). W 1910 r. wynalazł giętkie włókno wolframowe…”. Zdjęcie naukowca z olbrzymią szklaną lampą].
Grzegorz Jezierski: I taki przełom w historii lampy rentgenowskiej to rok tysiąc dziewięćset trzynasty. Tysiąc dziewięćset trzynasty, czyli osiemnaście lat po odkryciu, kiedy dzięki chemikowi amerykańskiemu, Williamowi Coolidge’owi, pojawiła się właściwa lampa rentgenowska. Od tej daty możemy już używać, że mamy do czynienia z lampą, która generuje promieniowanie rentgenowskie. Mało tego, możemy tym promieniowaniem sterować właśnie poprzez żarzenie katody, czyli ilość emitowanych elektronów. Zasługą Coolidge’a było przede wszystkim to, że wprowadził właśnie anodę, również zastąpił – bo wcześniej była platyna – wolframem. Chciałbym zwrócić uwagę tutaj na datę Coolidge’a, który był uznawany, jest uznawany za twórcę lampy rentgenowskiej. Osiemdziesiąt trzy patenty na swoim koncie. Wszystkie te lampy sam testował, badał. Lampy były nieosłonięte. My mamy takie lampy, duże, nieosłonięte z bitem żarówkowym konstrukcji Coolidge’a. Był narażony na bezpośrednie promieniowanie. Dożył stu dwóch lat.
[11:38 – 13:00]
[Slajd: Zdjęcie lampy Coolidge’a].
Grzegorz Jezierski: I to jest właśnie przykład tej lampy. Widzimy już, że nie mamy tej zimnej katody, tylko mamy właśnie tutaj ten żarnik, włókno. A zasługą Coolidge’a było – wracam do poprzedniego – mianowicie opracowanie technologii wytworzenia giętkiej spirali z takiego materiału, jakim jest wolfram. Wolfram jest materiałem bardzo kruchym, mało plastycznym. Nie da się tego odkuć ani odlać, tej spirali. A on opanował technologię właśnie wyciągania tej spirali. I przy okazji warto wiedzieć, że spirala wolframowa jako źródło elektronów najpierw trafiła do lampy rentgenowskiej, a później znalazła zastosowanie w żarówkach.
[13:01 – 14:20]
[Slajd: Plakat reklamowy „Magic Ray”].
Grzegorz Jezierski: No i tu jest właśnie informacja o tym sukcesie. Firma General Electric została… zatrudniła właśnie po powrocie z Europy Williama Coolidge’a. Zrobił na tym wielki biznes, bo została lampa opatentowana, cały świat musiał potem nabywać te patenty. I jest podane, że jej wydajność była równoważna setkom ton radu. I ja tu sobie zrobiłem zdjęcie z największą lampą rentgenowską z bitem żarówkowym, właśnie typu Coolidge’a. To jest lampa, która pracuje przy napięciu czterystu kilowoltów.
[14:21 – 15:57]
[Slajd: „Termoemisja. Emisja polowa”. Schematy emisji elektronów].
Grzegorz Jezierski: Warto też wspomnieć, że takim prekursorem technologii lampy z żarzoną katodą właściwie nie Coolidge, a polski naukowiec, Lilienfeld. Ja tego odkrycia dokonałem, o tym nie wiedziało się u nas, w naszym Muzeum Marii Skłodowskiej-Curie, że taka lampa Lilienfelda się znajduje. On pierwszy wprowadził lampę próżniową, czyli niegazowaną, i żarzoną katodę. Tylko ta lampa była bardzo skomplikowana. On był związany z nauką, z uniwersytetem, zajmował się nauką. Natomiast Coolidge jak wrócił, trafił do przemysłu i przemysł to wykorzystał właśnie na skalę komercyjną. I proszę państwa, mamy dwa główne mechanizmy powstawania promieniowania rentgenowskiego tego właśnie, na przykład z Coolidge’a. To jest termoemisja. Czyli mamy spiralę, wskutek podwyższonej temperatury w próżni są emitowane elektrony. No i tak wygląda lampa, że ze spirali elektrony są przyspieszane wysokim napięciem i tutaj, w skutek wyhamowania, jest generowane niewielki tam procent, poniżej jednego procenta, promieniowanie X, a reszta to jest ciepło. I to ciepło trzeba odbierać.
[15:58 – 17:40]
Grzegorz Jezierski: I ta lampa, ten mechanizm termoemisji, jest do dzisiaj wykorzystywany. Większość lamp bazuje na zjawisku termoemisji. Robiono różne jeszcze tam modyfikacje, o których ja za chwilę wspomnę – o anodzie wirującej, bo cały czas problem jest z odbiorem ciepła. To są lampy, które są źródłami dużej mocy cieplnej i to ciepło trzeba odbierać, inaczej lampa ulegnie uszkodzeniu. Ale jest też drugi mechanizm, o którym wspomnę, tak zwana emisja polowa. Czyli przyłożenie silnego potencjału pomiędzy katodą a anodą. One mają odpowiednie ukształtowanie – ostrze, jakaś tarcza, prawda. Powoduje, że w temperaturze pokojowej, bez podgrzewania, są wyrywane elektrony. Potrzebny jest tylko bardzo wysoki potencjał. I przykładowe takie lampy już pokazuję tutaj. One są też popularne. W medycynie się jakoś nie przyjęły, zresztą to jest nie tak znaczący mechanizm jak termoemisja. Można powiedzieć, że dziewięćdziesiąt ponad procent lamp jest budowanych w oparciu o termoemisję, a około dziesięć procent w oparciu o emisję polową. To są głównie aparaty impulsowe.
[17:41 – 21:00]
[Slajdy pokazujące przenośne aparaty impulsowe oraz lampy z wirującą anodą].
Grzegorz Jezierski: Ta emisja polowa przyczyniła się do powstania przenośnych aparatów impulsowych. To są aparaty, którymi na przykład dysponują komendy wojewódzkie policji w Polsce do obszarów security, do prześwietlania podejrzanych paczek, bomb i tak dalej. Na lotniskach, tam w hotelach. Jako przykład pokazuję, jak te aparaty wyglądają. Natomiast w zakresie wracając do termoemisji, takim przełomem było w medycynie właśnie zastosowanie anody wirującej w postaci takiej tarczy wolframowej. W związku z tym to źródło elektronów musiało być posadzone mimośrodowo. Są też najczęściej dwa źródła: większe, mniejsze. I to już ta lampa daje dużo większe obciążenie cieplne. Bo w przypadku medycyny my musimy zreguły stosować krótki czas ekspozycji z dużym prądem. Warto przypomnieć, że pierwsze zdjęcie Berty [żony Röntgena] – piętnaście minut musiała trzymać rękę. Dzisiaj to samo zdjęcie wykonujemy w czasie jednej dziesiątej sekundy. Czyli czas uległ skróceniu dziewięć tysięcy, około dziesięć tysięcy razy. Między innymi przez zastosowanie właśnie dużych natężeń. Ale to duże natężenie jest możliwe właśnie, że rozprowadzamy to ciepło nie w jednym miejscu się grzeje, tylko po całej ścieżce.
[21:01 – 25:00]
[Slajdy o nanotechnologii w lampach RTG – nanorurki węglowe].
Grzegorz Jezierski: Tylko informacyjnie pokazuję taką lampę do mammografii, bo one są… konstrukcja, fizyka jest taka sama, tylko jest inna anoda stosowana. Tam głównie jest anoda z molibdenu z uwagi na korzystny kształt widma. No i okienko w tych lampach nie szklane, a berylowe. Z berylem jest taki problem, że berylu nie da się połączyć ze szkłem tak normalnie. W związku z tym musi być cała bańka, ta część przynajmniej, musi być wykonana z metalu, żeby połączyć okienko berylowe. Dzisiaj firma Siemens wprowadziła dla tomografii jeszcze inne rozwiązanie, że nie wiruje sama anoda, bo też problem jest z oddawaniem ciepła. Lampa w środku, wolfram się może nagrzewać do czerwoności w pracującej lampie. I to ciepło tylko przez konwekcję, promieniowanie można odbierać. Natomiast firma Siemens wprowadziła lampę, gdzie cała lampa wiruje w oleju. One są stosowane głównie w tomografach. No i przykład takich lamp właśnie, lamp z wirującą anodą. Pojawiła się możliwość, że zamiast mamy tak: albo anodę stałą, czyli cały czas elektrony atakują niewielką plamkę, zwaną ogniskiem, albo mamy lampy z wirującą anodą, gdzie te elektrony są rozłożone na ścieżce. Ale wymyślono też coś takiego, że mamy lampy z anodą ciekłą. Czyli po prostu cały czas mamy strumień ciekłego metalu, świeżego metalu. Proszę zobaczyć na obciążenia teraz tego ogniska – są rzędu dwa i pół megawata na milimetr kwadratowy. Bo cały czas jest dostarczany ciekły gal z indem. Takie urządzenie jest stosowane głównie w dyfrakcji. I w Polsce jest jedyne takie urządzenie na uniwersytecie w Poznaniu do badania struktury białek. My musimy w bardzo krótkim czasie badać strukturę białek. No i bazując teraz na tej emisji polowej, zaczęto pracować nad rozwiązaniem takich innych źródeł w postaci miniaturowych mikroostrzy. Ale to wszystko w skali nano. Albo jeszcze lepiej, jeżeli umiemy wyhodować nanorurki.
[25:01 – 26:06]
[Slajd końcowy: „Dziękuję za wysłuchanie. Zapraszam Muzeum Lamp Rentgenowskich Politechnika Opolska”].
Grzegorz Jezierski: Tutaj mamy już w muzeum pierwszą lampę komercyjną australijskiej firmy Micro-X, która wyprodukowała właśnie na bazie nanorurek, nie mikroostrzy, a nanorurek. Korzyść z tego jest taka, że jeśli kojarzymy, jak wygląda kołpak medycznej lampy rentgenowskiej – to jest tej wielkości i waga gdzieś piętnastu kilogramów – to kołpak lampy tej na bazie nanorurek waży dwa i pół kilograma. Rocznie produkuje się ponad pięćset typów różnych lamp. Dziękuję państwu.
[26:07 – 26:59]
[Kamera pokazuje siedzącą przy stole kobietę w fioletowym swetrze, a następnie publiczność w sali – rzędy krzeseł, na których siedzi kilkanaście osób].
Prelegentka 3: Dzień dobry państwu, którzy zgromadzeni są w Głównej Bibliotece Lekarskiej, ale także witam wszystkich państwa, którzy zdalnie połączyli się z nami, by uczestniczyć w tej konferencji. A konferencja ta stała się właśnie tutaj dla grupy inicjatywnej taką inspiracją do podjęcia właśnie badań, o których tutaj pan profesor Andrzej Urbanik mówił. Ponieważ jest to temat bardzo interesujący dla muzealników nauki i techniki, dla historyków medycyny. Pomysł jest taki, aby objąć kwerendą wszystkie miejsca, gdzie możemy znaleźć historyczne dziedzictwo rentgenowskie…
[27:00 – 27:23]
[Widok na salę konferencyjną. Publiczność siedzi na krzesłach, w tle widać aparaturę i białe ściany. Przy stole siedzi kobieta w fioletowym swetrze – Prelegentka 3].
Prelegentka 3: …koncentrując się na początku na muzeach i kolekcjach, w kolekcjach także prywatnych. Zaczęlibyśmy ten projekt w tym roku. I teraz, jeżeli byśmy go zaczynali, a tak też się dzieje, mamy już obiekty z kilku miejsc, no to oczywiście musimy zacząć od Krakowa tutaj, kontynuując myśl pana profesora, gdzie miały miejsce pierwsze zdjęcia rentgenowskie i pierwsze zdjęcie medyczne, i pierwsze zdjęcia różnego typu obiektów.
[27:24 – 27:47]
[Zmiana widoku na prezentację. Slajd: „Materialne dziedzictwo rtg w polskich muzeach i kolekcjach (roboczo). Projekt badawczy w początkach realizacji 2025”. Powrót do widoku na prelegentkę].
Prelegentka 3: I to właśnie to zdjęcie medyczne… Gdybyśmy przeczytali dokładnie ten tekst, to dowiemy się, że osoba, której to łokieć, a był to górnik z jednej z kopalni, musiała przez trzy kwadranse utrzymać…
Głos z sali (męski): Siedem.
Prelegentka 3: Siedem? Siedem kwadransów?
[27:48 – 28:11]
[Slajd przedstawiający odręcznie napisany dokument oraz rentgenogram stawu łokciowego. Podpis: „Zdjęcie rtg łokcia. Karol Olszewski, Alfred Obaliński, Kraków 1896 r.”].
Prelegentka 3: …utrzymać nieruchomo tenże właśnie chory łokieć. Kolejnym miejscem, do którego powinniśmy się udać i do którego się udajemy, to Uniwersytet Wrocławski. Dostaliśmy informację od pana profesora Marka Awdankiewicza, że w jego zbiorach jest dyfraktometr rentgenowski Siemensowski z lat 90.
[28:12 – 29:12]
Prelegentka 3: Przy tym postępie nauki to ewidentnie możemy powiedzieć, że jest to już obiekt historyczny, prawda? I kolejne miejsce, o którym wiemy już, że znajdują się obiekty związane z dziedzictwem rentgenowskim, a otrzymaliśmy wiadomość od pana doktora Piotra Sagana, to Uniwersytet Marii Curie-Skłodowskiej w Lublinie. I mamy tutaj przykłady lamp, które tam się znajdują, właśnie też i tej jednej z najstarszych lamp jonowej gazowanej, którą tutaj też na już formie zdjęć pan Piotr Sagan przysłał.
[29:13 – 29:27]
[Na ekranie widoczny jest interfejs platformy Zoom. Głos kobiety z połączenia online przerywa wykład].
Głos z Zoom: Przepraszam bardzo pani profesor, tylko slajdy nam się nie zmieniają. Nie wiem, czy ktoś państwu zgłosił tą uwagę.
Prelegentka 3: [Patrzy w stronę komputera] Pozwolę sobie jeszcze cofnąć w związku z tym te slajdy. Nie wiem, jak to zrobić…
[29:28 – 30:57]
[Prelegentka przełącza slajdy w trybie edycji PowerPointa, aby uczestnicy online mogli je zobaczyć. Pokazuje kolejno zdjęcia lamp z Lublina, zdjęcie łokcia z Krakowa, zdjęcia z Uniwersytetu Jagiellońskiego przedstawiające jaszczurkę i rękę dr. Estreichera].
Prelegentka 3: Czyli jeszcze tylko szybko pokażę slajdy, których państwo nie widzieli połączonych zdalnie. Czyli pierwsze zdjęcia rentgenowskie na Uniwersytecie Jagiellońskim zrobione przez Karola Olszewskiego. Pierwsze zdjęcie medyczne, 1896 rok, zrobione w Krakowie przez Karola Olszewskiego i chirurga Alfreda Obalińskiego. I informacja o dyfraktometrze rentgenowskim Siemensowskim z lat 90. z Uniwersytetu Wrocławskiego. Na pewno powinien wejść do tej naszej bazy, którą chcemy przygotować.
[30:58 – 32:27]
[Slajd: „Muzeum Historii Medycyny Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego. Parawan RTG… 1930-1960”].
Prelegentka 3: I fotografie lamp rentgenowskich otrzymane z Uniwersytetu Marii Curie-Skłodowskiej od pana Piotra Sagana. Muzeum Historii Medycyny Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego przesłało nam jeden obiekt, być może, że też jeszcze dalsze badania pozwolą na znalezienie… [Zmienia slajd na Muzeum AGH] Wiemy także o obiektach, które znajdują się na Akademii Górniczo-Hutniczej. Pan doktor Łukasz Biały przekazał nam taką wstępną informację. To są nasze czysto wstępne rozpoznania.
[32:28 – 33:13]
[Slajd ze zdjęciami dużych aparatów rentgenowskich w Muzeum w Opolu oraz slajd z Białegostoku – aparat Siemens&Halske z 1921 r.].
Prelegentka 3: Tutaj już mówiliśmy o Muzeum Lamp Rentgenowskich Politechniki Opolskiej. Sporo tych obiektów, większość tych obiektów to kolekcja, którą zgromadził właśnie pan doktor Grzegorz Jezierski. Muzeum Uniwersytetu Medycznego w Białymstoku, Pałac Branickich, posiada aparat rentgenowski z lat 20., czyli także wczesna informacja. Dziękujemy pani Grassmann i pani Muskała.
[33:14 – 34:02]
[Slajd z listą obiektów z Politechniki Wrocławskiej. Widok na galerię uczestników Zoom].
Prelegentka 3: Nie będzie z nami dzisiaj pana Piotra Machlańskiego, dyrektora Muzeum Politechniki Wrocławskiej, ponieważ zgłosił, że jakąś nieprzyjemną sytuację w muzeum ma i musi zostać. Ale wiemy o tym, że znajduje się tam sporo obiektów. Pokazujemy tylko kilka z nich: lampy z lat 30. i 40. [Slajd: Jan Mikulicz-Radecki]. Centrum Odkryć Medycznych – o tym będzie tutaj mówiła pani Julita za chwileczkę. [Slajd: Główna Biblioteka Lekarska]. W Głównej Bibliotece Lekarskiej także znajdują się obiekty. Dziękuję pani Emilii Przyborowskiej za tę informację.
[34:03 – 35:28]
[Prelegentka 3 siada przy stole. Na ekranie widoczna galeria kafelków Zoom].
Prelegentka 3: I to jest, proszę państwa, jakby taki wstępny początek naszego projektu. Będziemy prowadzić szerszą kwerendę, będziemy chcieli opublikować te wyniki łącznie z takimi wstępnymi referatami i w formie katalogu. Zobaczymy, jak nam to będzie szło. Przypuszczam, że po chwilowych reakcjach będziemy mieli okazję takie wydawnictwo opublikować, a na pewno zrobić stronę internetową całości dziedzictwa tego najwcześniejszego okresu badań rentgenowskich, jakie miały miejsce u nas. A w tej chwili poproszę panią Julitę Pacanę…
[35:29 – 36:31]
[Do głosu dochodzi mężczyzna w okularach i ciemnej bluzie z kapturem – dr Jędrzej Siuta. Stoi w sali, gestykuluje. Na ekranie slajd: „Centrum Odkryć Medycznych – innowacyjny ośrodek turystyki naukowej na Dolnym Śląsku”].
Dr Jędrzej Siuta: Dzień dobry państwu. Chciałem tylko dodać, że w naszej kolekcji znajduje się przenośny amerykański rentgen polowy służący do oceny klatki piersiowej. On jest zdekompletowany, bo wszystko, co można było, zostało rozkradzione, niemniej jest bardzo ciekawa instrukcja montażu tego urządzenia. Posiadamy opisy zdjęć rentgenowskich z lat 31-34 z Wilna. One są o tyle dla nas interesujące, że to są opisy zastępujące zdjęcie – pieczęć w kształcie klatki piersiowej, w którą lekarz wpisywał zmiany.
[36:32 – 37:40]
Dr Jędrzej Siuta: Posiadamy rzadki model szwedzkiego aparatu Liseholm – to jest aparat, który służył do zdjęć rentgenowskich czaszki i kręgosłupa z konkretną dokumentacją techniczną. I co najciekawsze, zrobioną w Gdańsku, już w Polsce, tablicę pod tytułem „Obraz odmy prawidłowej mózgowia”. Dla współczesnych moich kolegów młodszych, którzy już żyją w czasach rezonansu magnetycznego czy TK: to sytuacja, w której żeby zobaczyć zmiany w obrębie mózgowia, trzeba było nawiercić otwory trepanacyjne i podawać powietrze. Rzecz zupełnie niezwykła.
[37:41 – 38:40]
Dr Jędrzej Siuta: I wreszcie aparat Müller RT100 – to jest aparat, który służył do napromieniania zmian skórnych. Uważano, że jest to korzystne w niektórych postaciach nowotworów skóry czy łuszczycy. Te rzeczy są i oczywiście bardzo chętnie z całym naszym dobrodziejstwem dokumentacji będziemy się z projektem łączyć. Dziękuję bardzo.
[38:41 – 40:03]
[Slajdy prezentujące wizualizacje nowoczesnego budynku Centrum Odkryć Medycznych we Wrocławiu].
Julita Pacana (głos z offu): Dzień dobry wszystkim. Dzisiaj chcieliśmy pokazać państwu przede wszystkim dziedzictwo Uniwersytetu Medycznego. Ja pracuję w Centrum Odkryć Medycznych we Wrocławiu. Będzie to centrum edukacyjne, które będzie mówić o przełomowych odkryciach medycznych. Będzie siedem ścieżek tematycznych, takich jak chirurgia, krew, genetyka, hormony… no i właśnie będzie diagnostyka obrazowa. Stąd dziękujemy bardzo za tę konferencję, bo to jest inspiracja, by zacząć odkrywać to, co jest u nas na uniwersytecie.
[40:04 – 42:12]
[Slajdy pokazujące historyczne eksponaty: negatoskopy, zasilacze firmy Koch & Sterzel, stare szafy aparaturowe].
Julita Pacana / Dr Jędrzej Siuta (na zmianę): Centrum Odkryć Medycznych to miejsce łączące historię i nowoczesność. Wszystko będzie się działo w dawnej klinice chirurgicznej zbudowanej w 1890 roku, gdzie kierownikiem był Jan Mikulicz-Radecki – wybitny chirurg, który wprowadził rękawiczki i maseczki na salę operacyjną. Tu widzicie państwo katalog wystawy z 1904 roku z St. Louis, gdzie Mikulicz pokazywał kolekcję. Pokazujemy też negatoskop przedwojenny, drewniany, oraz zasilacz przywieziony przez panią doktor radiolog ze Lwowa zaraz po II wojnie światowej. Służył on do lamp kwarcowych i rentgenowskich.
[42:13 – 43:38]
[Przy pulpicie staje starszy mężczyzna w garniturze – prof. Andrzej Urbanik. Na ekranie slajd: „KOLEKCJA RADIOLOGICZNA KRAKÓW – RZESZÓW”].
Prof. Andrzej Urbanik: Będziemy podążać tropem poszukiwań sprzętu medycznego dotyczącego radiologii. Ja zawsze interesowałem się historią radiologii, natomiast w samo kolekcjonowanie trafiłem przypadkowo. Gdy zostałem specjalistą wojewódzkim, zgłosił się do mnie starszy pan ze skargą na Sanepid, że nie pozwalają mu używać znakomitego aparatu rentgenowskiego. Zapytałem, co to za aparat. Pan mówi: „Proszę się nie obrazić, jest pan młodym człowiekiem, nie zna pan tej firmy”. Okazało się, że to był aparat jego ojca wyprodukowany w 1939 roku przez firmę Walknowski we Lwowie.
[43:39 – 45:30]
[Slajdy przedstawiające kolekcję profesora: stare szafy sterownicze, lampy na statywach, fotele dentystyczne z aparatami RTG].
Prof. Andrzej Urbanik: Ten aparat musiał zostać natychmiast wycofany z eksploatacji. Rozpoczął on całą moją kolekcję. Mamy aparaty od 1939 roku, poprzez stomatologiczne z lat 30., aż po tomograf komputerowy z lat 90. [Slajd: Rekonstrukcja stanowiska Karola Olszewskiego]. A to jest rekonstrukcja zestawu, przy pomocy którego Karol Olszewski wykonywał pierwsze zdjęcia w 1896 roku. Część aparatów jest odrestaurowana, część czeka na swoją kolej.
[45:31 – 47:11]
[Slajdy: kuwety do wywoływania zdjęć, procesory automatyczne, szklane klisze].
Prof. Andrzej Urbanik: Posiadamy urządzenia do wywoływania – od zwykłych kuwet z ramkami, poprzez pierwsze procesory automatyczne. Mamy kolekcję klisz. To, co się mówi popularnie „klisze”, to są błony, natomiast pierwsze obrazy były na kliszach, czyli szklanych płytach pokrytych emulsjami. Posiadamy piękne negatoskopy przedwojenne i powojenne, a także urządzenia do opisywania aparatury.
[47:12 – 48:40]
[Slajd: „EKSPOZYCJA HISTORYCZNA” – duże, białe, futurystyczne pomieszczenie w Rzeszowie. Zdjęcia wnętrza z aparatami RD-14, mammografem i pantomografem].
Prof. Andrzej Urbanik: Większość kolekcji jest schowana dzięki temu, że w jednym z pałaców podrzeszowskich udało się zdobyć pomieszczenie. Natomiast drobną próbkę takiego mikromuzeum udało się zorganizować na Uniwersytecie Rzeszowskim. Ekspozycja odbywa się na dwóch poziomach. Widzą państwo polską konstrukcję RD-14, obok zabytkowy mammograf i pantomograf do badania zębów. Wszystko udało się ładnie zrekonstruować.
[48:41 – 50:10]
[Slajdy: ultrasonografy, fartuchy ołowiowe, plansze o historii polskiej radiologii, zdjęcia rentgenowskie muszli i kwiatów].
Prof. Andrzej Urbanik: Mamy też ultrasonografy, fartuchy ołowiowe i plansze o początkach polskiej radiologii. Moim hobby było wykonywanie zdjęć rentgenowskich muszli i kwiatów – to bardzo przyciąga i reklamuje radiologię. [Slajdy: badania mumii i szczątków generała Sikorskiego]. Wykonywaliśmy też badania dla medycyny sądowej, badaliśmy szczątki generała Sikorskiego oraz mumie egipskie.
[50:11 – 50:40]
[Slajdy: Witraż Wyspiańskiego „Stań się” oraz żartobliwe zestawienie „Damy z łasiczką” w wersji RTG].
Prof. Andrzej Urbanik: Ciekawostka: w kościele Franciszkanów w Krakowie jest witraż Wyspiańskiego „Stań się”. Na nim pokazana jest ręka Boga, która wygląda dokładnie jak zdjęcie rentgenowskie. Wyspiański przyjaźnił się z fizykiem biorącym udział w pierwszych badaniach w Krakowie. Na koniec żart – „Dama z łasiczką” przechodząca w obraz rentgenowski. To oczywiście sztucznie zrobione pod publiczkę. Dziękuję bardzo.
[50:41 – 52:00]
[Przy pulpicie staje mężczyzna w siwej marynarce – prof. Andrzej Zdziarski. Slajd tytułowy: „Promieniowanie rentgenowskie w badaniach kosmosu”].
Prelegentka 3: Rozczynamy drugą sesję poświęconą metodom badawczym w nauce i przemyśle. Pierwsze wystąpienie to dyfrakcja rentgenowska… [Czeka na połączenie]. Pan profesor ma problemy, więc zmieniamy kolejność. Pan profesor Andrzej Zdziarski z Centrum Astronomicznego PAN opowie o promieniowaniu RTG w badaniu kosmosu.
Prof. Andrzej Zdziarski: Dzień dobry państwu. Chciałem opowiedzieć o zastosowaniu badań promieniowania rentgenowskiego w astronomii. [Slajd: „Nieprzejrzystość atmosfery Ziemi”]. Atmosfera ziemska jest nieprzejrzysta dla promieniowania rentgenowskiego i gamma.
[52:01 – 52:59]
[Slajd: Lista obiektów: czarne dziury, gwiazdy neutronowe, wybuchy masywnych gwiazd, jądra galaktyk].
Prof. Andrzej Zdziarski: Z powierzchni Ziemi możemy badać tylko bardzo wysokie energie poprzez obserwację promieniowania Czerenkowa. Dlatego potrzebujemy obserwatoriów w przestrzeni kosmicznej, czyli satelitów. Bardzo wiele obiektów w kosmosie emituje promienie X: czarne dziury, gwiazdy neutronowe, wybuchy masywnych gwiazd czy pozostałości po supernowych…
[54:00 – 54:13]
[Slajd: „Kosmiczne źródła badane przy użyciu kosmicznych obserwatoriów rentgenowskich: Czarne dziury i gwiazdy neutronowe; Wybuchy masywnych gwiazd; Jądra aktywnych galaktyk; Pozostałości po supernowych; …”].
Prof. Andrzej Zdziarski: …czarne dziury w aktywnych jądrach galaktyk też emitują. Poza tym supernowe – końcowy etap życia gwiazdy, kiedy gwiazda wybucha. Ta pozostałość też emituje promieniowanie rentgenowskie.
[54:14 – 54:47]
[Slajd: „Odkrycie promieniowania X z kosmosu. Rakieta meteorologiczna wystrzelona z USA odkryła promieniowanie X z gwiazdowego układu podwójnego Scorpio X-1 w 1962 roku. Układ zawiera zwykłą gwiazdę o masie 0.4 masy Słońca i gwiazdę neutronową o masie 1.4 masy Słońca. Jest to najjaśniejsze stałe źródło promieniowania rentgenowskiego na niebie”].
Prof. Andrzej Zdziarski: Odkrycie promieniowania rentgenowskiego nastąpiło w sześćdziesiątym drugim roku – z kosmosu oczywiście. Wystrzelono rakietę meteorologiczną z detektorem rentgenowskim i zaobserwowano emisję z układu podwójnego gwiazdowego Scorpio X-1. I ten układ jest złożony ze zwykłej gwiazdy o masie czterech dziesiątych masy Słońca i gwiazdy neutronowej o masie jeden i cztery dziesiąte. Jest to najjaśniejsze źródło na niebie stałe.
[54:48 – 55:28]
[Slajd: „Akreujący układ podwójny”. Grafika przedstawiająca dużą, błękitną gwiazdę (Donor), z której materia przepływa w stronę mniejszego, jaskrawego punktu otoczonego dyskiem (Dysk akrecyjny, gwiazda neutronowa lub czarna dziura). Z punktu tego wychodzi strzałka z napisem „promieniowanie rentgenowskie”].
Prof. Andrzej Zdziarski: To mniej więcej wygląda tak jak tutaj…
Głos z sali: Czerwona kropka słabo…
Prof. Andrzej Zdziarski: O, czerwona kropka. Otóż materia z tej gwiazdy zwykłej wypełnia tak zwaną powierzchnię Roche’a, Lagrange’a. Otóż w układzie dwóch ciał mamy tak zwane punkty Lagrange’a – to jest L1. Przez ten… jeżeli ta gwiazda wypełni tą powierzchnię, to wtedy materia przepływa na drugą gwiazdę i spadek tej materii na obiekt zwarty, gwiazdę neutronową lub czarną dziurę, powoduje emisję promieniowania rentgenowskiego.
[55:29 – 55:49]
[Slajd: „Obraz dżetu emitowanego przez galaktykę Centaurus A w promieniowaniu rentgenowskim otrzymany przez satelitę Chandra”. Zdjęcie przedstawia ciemną przestrzeń z rozmytymi plamami barwnymi i wyraźnym, błękitno-białym strumieniem wystrzeliwującym z centrum].
Prof. Andrzej Zdziarski: Tutaj jest obrazek z kolei emisji przez tak zwaną strugę, czyli dżet, Centaurus A, które na niebie… mamy wielkoskalową emisję, która gdzieś była… ile to jest lat świetlnych, ale nie widać.
[55:50 – 56:31]
[Slajd: „Jak otrzymać promieniowanie rentgenowskie? Potrzebujemy cząstek o wysokich energiach. Spadek materii na czarne dziury i gwiazdy neutronowe dostarcza takiej energii; cząstki osiągają prędkość bliską prędkości światła. Przyspieszone elektrony emitują promieniowanie rentgenowskie w procesach rozpraszania komtonowskiego, hamowania i synchrotronowego. Emisja X w przejściach atomowych, fluorescencja”].
Prof. Andrzej Zdziarski: Jak dostać promieniowanie rentgenowskie w kosmosie? Otóż potrzebujemy, tak jak w lampach, cząstek o wysokich energiach, elektronów. I spadek materii dostarcza takiej energii. Potencjał grawitacyjny gwiazdy neutronowej i czarnej dziury są takie, że cząstki osiągają prędkości bliskie prędkości światła. I w tym momencie emitują promieniowanie rentgenowskie w procesach rozpraszania komptonowskiego, synchrotronowego, promieniowania hamowania, jak również przejścia atomowe, czyli emisja linii fluorescencja.
[56:32 – 58:51]
[Slajd: „Funkcjonujące astronomiczne obserwatoria rentgenowskie”. Lista zawiera nazwy satelitów: XMM (ESA), Chandra (NASA), NuSTAR (NASA), Swift (NASA), HXMT (Chiny), eROSITA (Niemcy/Rosja – wstrzymany), XRISM (NASA/Japonia), Einstein Probe (Chiny/ESA), AstroSAT (Indie), MAXI (Japonia)].
Prof. Andrzej Zdziarski: Tu jest lista aktualnie funkcjonujących obserwatoriów w przestrzeni kosmicznej. XMM – to jest bardzo długo działający satelita ESA, tym za… tutaj podaję zakres w kiloelektronowoltach. Satelita NASA Chandra, też… rentgenowski satelita NuSTAR, Swift też działający już kilkanaście lat, zresztą ten satelita chiński HXMT. Też jest satelita eROSITA, który został wyprodukowany we współpracy Niemiec i Rosji. No, ale w momencie agresji na Ukrainę został wstrzymany i on nadal sobie tam jest w przestrzeni kosmicznej, ale jest wyłączony. Tutaj jest taka ciekawostka – on nie jest na orbicie okołoziemskiej, tylko jest na punkcie L2 układu Ziemia-Słońce. To jest taki punkt półtora miliona kilometrów za… za Ziemią, na linii łączącej Ziemię i Słońce. Jest pięć takich punktów Lagrange’a, w których potencjał grawitacyjny jest zerowy. No i on po prostu okrąża ten punkt L2. Zupełnie nowy satelita o bardzo wysokiej rozdzielczości to jest XRISM, który jest współpracą NASA i Japonii. Otóż ten detektor rentgenowski to jest tak zwany mikrokalorymetr i on ma bardzo wysoką czułość, rozdzielczość energetyczną, mierzy fotony z bardzo wysoką dokładnością, ale musi być schłodzony do temperatury pięćdziesięciu milikelwinów. To w przestrzeni kosmicznej jest dość trudne i to zresztą kilka razy to się nie udało, poprzednie satelity z takich różnych powodów nie zadziałały. Niedawno wystrzelono też satelitę Einstein Probe we współpracy Chin i ESA, jest satelita indyjski. Jak również tutaj niestety nie widać, ale na Międzynarodowej Stacji Kosmicznej mamy też detektory promieniowania rentgenowskiego, aktualnie działający jest taki MAXI detektor.
[58:52 – 59:07]
[Slajd: „Rodzaje detektorów: Charged-Coupled Devices; Cadmium Zinc Telluride; Silicon Detectors; Gas Pixel Detectors; X-ray Microcalorimeters (50 mK); Bragg Crystal/Grating Spectrometers; Scintillator Detectors”].
Prof. Andrzej Zdziarski: Tutaj jest lista rodzajów detektorów. Jaka tam jest technologia – jeśli mam być szczery, to ja się na tym dobrze nie znam, ale no… tu jest lista różnego rodzaju detektorów, które są używane w satelitach.
[59:08 – 1:01:13]
[Slajd: „Udział Polski w przygotowaniu, budowie i obsłudze astronomicznych misji kosmicznych”. Wymienione satelity: INTEGRAL (ESA), THESEUS (ESA), Athena (ESA)].
Prof. Andrzej Zdziarski: Udział Polski. W takim jeśli chodzi o astronomiczne misje kosmiczne – mam na myśli astronomiczne, nie takie które służą do badania układu słonecznego czy Słońca, tylko właśnie czegoś dalej – no i pierwszym takim projektem był satelita INTEGRAL, który był rentgenowsko-gamma. I też Centrum Badań Kosmicznych wykonało system antykoincydencji, oprogramowanie, no różne tam elementy. I satelita był obsługiwany też przez polskich uczestników w centrum obsługi naziemnej w Genewie. Teraz mamy projektowanego satelitę THESEUS, który będzie… będzie badał tak zwane kosmiczne rozbłyski gamma, które są powodowane wybuchami masywnych gwiazd albo zlewaniem się dwóch gwiazd neutronowych. I tutaj Centrum Badań Kosmicznych ma też swój udział. Ten satelita jest w tej chwili jako jeden z dwóch w konkursie M7 ESA, nadal nie wiadomo czy on będzie zaaprobowany. Też jest udział w takim projekcie Athena – to jest taki bardzo duży satelita z ESA i wystrzelenie mamy w 2030, no to się zawsze przesuwa, zawsze to wystrzelenie ileś lat dają wprzód. Też byliśmy… braliśmy udział w wielu projektach, natomiast no… nie ma w tej chwili chyba dobrej… takiej atmosfery do akceptacji projektów astronomicznych. Wszyscy się koncentrują na badaniu układu słonecznego, Ziemi i tak dalej. Natomiast no takie rzeczy bardziej czysto naukowe nie wychodzą. Cała lista projektów, w których uczestniczyłem i nie zostały zaakceptowane i przez ESA, i przez NASA.
[1:01:14 – 1:01:37]
[Slajd: „Wystrzelenie satelity INTEGRAL. 17.10.2002, rakieta Proton, Bajkonur”. Zdjęcie białej rakiety na wyrzutni].
Prof. Andrzej Zdziarski: No, tu jest właśnie to wystrzelenie tej… tego INTEGRALA. To był też projekt we współpracy z Rosją, jeszcze w dawnych czasach, kiedy to było możliwe. To jest rakieta Proton, która w tym czasie była największą rakietą na świecie. Ona mogła… może wynieść tam kilkanaście ton w przestrzeń… w przestrzeń kosmiczną. I w Bajkonurze to zostało wystrzelone.
[1:01:38 – 1:01:59]
[Slajd: Kolaż zdjęć satelitów: INTEGRAL, NuSTAR, XMM-Newton, HXMT].
Prof. Andrzej Zdziarski: Tutaj parę takich obrazków różnych satelitów. Satelita INTEGRAL – on też taki bardzo duży satelita ważący wiele ton. Ten XMM-Newton, NuSTAR – taki już obraz łącznie z czarną dziurą. Też ten chiński satelita HXMT.
[1:02:00 – 1:02:49]
[Slajd: „Dygresja: astronomia jako narzędzie widzenia przeszłości”. Tekst o prędkości światła i obserwowaniu obiektów sprzed miliardów lat].
Prof. Andrzej Zdziarski: Tutaj jeszcze chciałem taką dygresję. Otóż w następnym… w jednym z następnych referatów będzie o badaniu przeszłości przez rentgeny. I astronomia tutaj też ma swój wkład, bo… znaczy można badać przeszłość na podstawie znalezisk i dokumentów, natomiast my widzimy przeszłość bezpośrednio. To jest związane z tym, że światło porusza się ze skończoną prędkością. I jak widzimy obiekt odległy o np. miliard lat świetlnych, no to widzimy go takim, jaki on był miliard lat temu. W szczególności możemy też zobaczyć początek wszechświata, bo wszechświat powstał czternaście miliardów lat temu i widzimy promieniowanie, które powstało zaraz po… jakieś tam czterysta tysięcy lat po tym powstaniu.
[1:02:50 – 1:03:19]
[Slajd: „Geometria widzialnego wszechświata”. Grafika przedstawiająca zielone koło z Ziemią w centrum i strzałką skierowaną na zewnątrz, do napisu „początek Wszechświata 14 mld lat”].
Prof. Andrzej Zdziarski: I tutaj jest taki właśnie… może nekopernikańska wizja, że Wszechświat jaki widzimy ma w centrum Ziemię, a na granicy ma początek Wszechświata. Z tego ludzie sobie mało zdają sprawę – to jest Wszechświat widzialny, zupełnie inny niż Wszechświat, który jest w tej chwili w całości, który może być skończony, nieskończony i tak dalej. Oczywiście tam nie jesteśmy w centrum, natomiast jesteśmy w centrum tego, co obserwujemy. Dziękuję.
[1:03:20 – 1:04:28]
[Widok na galerię uczestników Zoom. Prelegentka 3 i profesor Urbanik siedzą w sali konferencyjnej].
Prelegentka 3: Panie profesorze, a jedno pytanie można zadać tak poza protokołem? A czy… kto wykonuje i jaki jest polski udział fizyczny w takim wykonywaniu tych satelitów, przyrządów? Jakieś elementy robi się także w Polsce?
Prof. Andrzej Zdziarski: [Głos z małego okna Zoom] Tak, tak, właśnie tak, tak. Znaczy Centrum Badań Kosmicznych, to robią też w tej chwili prywatne firmy. I… no na przykład jedna z konferencji była na temat właśnie tego, co Centrum Badań Kosmicznych wykonało, no całkiem sporo elementów do satelity INTEGRAL. No, w tej chwili dla satelitów to jest w fazie przygotowania, bo w tej chwili nie mamy żadnego zaaprobowanego projektu astronomicznego, w którym uczestniczymy i… znaczy mamy ileś tam złożonych do różnych konkursów, ale… ale w każdym razie Centrum Badań Kosmicznych może to wykonywać i… i całkiem sporo… całkiem sporo to robimy. Dziękuję bardzo.
Prelegentka 3: Dziękujemy bardzo. Dziękujemy za to bardzo ciekawe i interesujące spojrzenie na Wszechświat.
[1:04:29 – 1:06:17]
[Kamera pokazuje kobietę w ciemnofioletowym swetrze i białej bluzce – dr hab. Paulę Dobosz. Stoi obok ekranu projekcyjnego].
Prelegentka 3: Teraz zapraszam panią profesor Paulę Dobosz z Uniwersytetu Medycznego imienia Karola Marcinkowskiego w Poznaniu na prezentację: „Niewidzialne promienie, widzialne życie. Rentgen i narodziny genetyki molekularnej”. Bardzo proszę.
Dr hab. Paula Dobosz: Dzień dobry państwu. Serdecznie dziękuję za zaproszenie. [Sprawdza pilot do slajdów] Sprawdzę tylko czy już wszystko… Na razie nie działa. Dobrze, to teraz jest czas… Ja pozwolę sobie wyrazić pewne ubolewanie, że to spotkanie nie odbyło się jakiś czas wcześniej, dlatego że na uniwersytecie rozpoczął się remont pewnego budynku, gdzie było strasznie dużo takich pięknych starych sprzętów. I razem z panem profesorem Urbanikiem próbowaliśmy zabezpieczyć jak najwięcej z nich, ponieważ jak się okazało nie wszyscy podzielali nasz szacunek do historycznych rzeczy. Nie wszystko udało nam się uratować. Myślę, że gdybyśmy spotkali się wcześniej, państwo zyskaliby o wiele więcej ciekawych eksponatów, a my byśmy spali spokojnie, bo był to bardzo burzliwy czas dla nas.
[1:06:18 – 1:09:07]
[Slajd: „1895 – ODKRYCIE PROMIENI X. Wilhelm Conrad Röntgen odkrywa promienie X. Początkowo używane w medycynie, ale wkrótce stają się narzędziem do badania struktur niewidocznych gołym okiem – w tym cząsteczek biologicznych”].
Dr hab. Paula Dobosz: Dobrze. Przede wszystkim dostałam bardzo trudne zadanie, proszę państwa, dlatego że tych odkryć związanych z promieniami X w medycynie czy biologii molekularnej jest ogrom. I myślę, że mogłabym o tym opowiadać naprawdę bardzo, bardzo długo. Także musiałam wybrać kilka z nich. Wobec tego prezentacja jest dosyć subiektywna. Będą to odkrycia, które moim zdaniem są najważniejsze czy były najważniejsze dla medycyny, dla biologii w punkcie, w którym jesteśmy dzisiaj. Czyli takie, które doprowadziły nas do tego miejsca. Oczywiście to wszystko działo się od samego początku, sto trzydzieści lat temu, jak państwo powiedzieli na samym początku. I było to… ten rozkwit wykorzystania promieni X był bardzo, bardzo szybki. Czyli nie tylko medycyna, ale dosyć szybko ludzie zauważyli, że można też wykorzystać to do obserwowania struktur niewidocznych gołym okiem, do poznawania, do odkrywania ich struktury – później również białek.
[1:09:08 – 1:10:54]
[Slajd: „1912 – NARODZINY KRYSTALOGRAFII RENTGENOWSKIEJ”. Informacje o Maxie von Laue (1912) oraz Williamie Henrym Braggu i Williamie Lawrence Braggu (1913). Prawo Braggów].
Dr hab. Paula Dobosz: Rok tysiąc dziewięćset dwunasty, proszę państwa. To był moment narodzin krystalografii rentgenowskiej, która była przełomowa i dla medycyny, i dla biologii i chyba dla wszystkiego, co mamy w tej chwili jako naszą spuściznę tych wszystkich odkryć. W tysiąc dziewięćset dwunastym roku pan Max von Laue pokazał, że promienie X mogą ulegać dyfrakcji na kryształach. I to było przełomowe odkrycie. Następnie, rok później, państwo Bragg opracowali matematyczne metody interpretacji wzorów dyfrakcyjnych. Dzisiaj znamy to jako prawo Braggów – państwa Bragg czy panów Bragg. I stało się to podstawą do określania struktur atomowych cząsteczek. Taka ciekawostka: większość osób, o których będę dzisiaj mówić, dostała Nagrodę Nobla. Więc większość tych odkryć została uhonorowana taką prestiżową nagrodą.
[1:10:55 – 1:12:14]
[Slajd: „Lata 1920-1930 -> PIERWSZE BADANIA BIOLOGICZNYCH KRYSZTAŁÓW -> PEPSYNA”. Zdjęcie Dorothy Crowfoot Hodgkin i Johna Desmonda Bernala].
Dr hab. Paula Dobosz: Następne osoby, o których chciałam państwu opowiedzieć. Okres międzywojenny, czyli pierwsze badania biologicznych kryształów. Tutaj będzie przede wszystkim pepsyna. No i takie postacie jak John Desmond Bernal i Dorothy Crowfoot Hodgkin, którzy zastosowali dyfrakcję rentgenowską do badania białek przede wszystkim. I tym pierwszym białkiem, którego zdjęcia dyfrakcyjne zostały wykonane, to była pepsyna, którą pewnie państwo znacie. To również dowiodło, że białka mogą tworzyć kryształy nadające się do analizy strukturalnej. Wcześniej o tym nie wiedzieliśmy. Czyli zaczęliśmy wszystko od białek, ale to był tylko początek.
[1:12:15 – 1:12:56]
[Slajd: „1938-1940 -> Początki badań DNA promieniami X”. Zdjęcie Williama Astbury’ego i zdjęcie rentgenowskie włókna DNA (Photo 51)].
Dr hab. Paula Dobosz: Bo już kilka lat później William Astbury w Leeds analizował coś, co nazwał włóknami DNA. Wtedy nie wiedzieliśmy jeszcze co to takiego jest, jak wygląda, dopiero zaczynaliśmy poznawać jak się zachowuje. Nie byliśmy też pewni czy na pewno to DNA, czy na pewno to jest to, co zawiera geny. Podejrzewaliśmy, ale dowodów na to w tym momencie nie było. Wobec tego proszę sobie wyobrazić jak przełomowymi badaniami były te badania. Od momentu analiz, które opublikował pan Astbury, zaczął się taki wyścig o to, kto będzie w stanie pokazać jak wygląda cząsteczka DNA, o czym jeszcze będzie dzisiaj. Natomiast co zrobił pan Astbury? On, analizując te włókna DNA, strukturę DNA za pomocą dyfrakcji rentgenowskiej, odkrył że DNA ma pewną regularną, powtarzalną strukturę. Że tam jest jakaś powtarzalność, że to nie są tylko takie zwykłe włókienka.
[1:12:57 – 1:13:36]
[Kamera pokazuje prelegentkę, która gestykuluje i uśmiecha się].
Dr hab. Paula Dobosz: Bo nie wiem czy państwo wiedzą, na festiwalach nauki czasem możemy z molekularnikami izolować DNA na przykład z groszku przy pomocy płynu do mycia naczyń. I w ten sposób pokazujemy dzieciakom, że to DNA jest takimi włókienkami, takie długie białe włókienka. One to widzą gołym okiem i mówimy im, że to jest DNA. Nie do końca tak jest, bo to jest DNA ze wszystkim, co tam jest, z białkami. Natomiast to jest maksimum jakie możemy osiągnąć na festiwalu nauki. I to jest mniej więcej to, od czego zaczynał pan Astbury. Czyli widział, że to są takie włókienka i próbował zobaczyć co jest dalej, co jest głębiej. Wobec tego on jako pierwszy odkrył, że DNA ma regularną, powtarzalną strukturę. No właśnie, że jest w jakiś sposób uporządkowane.
[1:13:37 – 1:14:32]
[Slajd: „1951-1953 DYFRAKCJA RENTGENOWSKA UJAWNIA STRUKTURĘ DNA”. Zdjęcie Rosalind Franklin i Jamesa Watsona oraz słynne zdjęcie dyfrakcyjne DNA].
Dr hab. Paula Dobosz: Następne ciekawe odkrycie, tym razem już nie dotyczące samej struktury DNA, ale dziedziczności. O, przepraszam, przenosimy się już do okresu powojennego. Tutaj bardzo słynne zdjęcie, zdjęcie numer pięćdziesiąt jeden, które widzicie państwo na dole. Zdjęcie wykonane przez Rosalind Franklin w laboratorium Maurice’a Wilkinsa w King’s College w Londynie. Oni w swoim laboratorium stosowali dyfrakcję rentgenowską właśnie w badaniach nad DNA. I to właśnie zdjęcie stało się podstawą do odkrycia podwójnej helisy DNA, do struktury DNA. Zdjęcie zostało przekazane przez Wilkinsa panom Watsonowi i Crickowi z Cambridge. Oczywiście jest całkiem dużo kontrowersji wokół tego, natomiast wszystko działo się legalnie, ponieważ to było jedno laboratorium. Mamy coś takiego jak pracę zespołową, więc jeden z członków zespołu wykonuje badanie, natomiast inni mogą z tego oczywiście korzystać. Oczywiście jest też duże zamieszanie wokół Nagrody Nobla – dlaczego pani Rosalind nie dostała? Nie mogła dostać, proszę państwa, dlatego że ona już wtedy nie żyła. A Nagrody Nobla nie przyznaje się pośmiertnie. Pani Rosalind Franklin zmarła kilka lat wcześniej na raka jajnika. Natomiast całe odkrycie jest absolutnie przełomowe, zapoczątkowało erę biologii molekularnej i genetyki, którą znamy dzisiaj.
[1:14:33 – 1:15:12]
[Slajd: „THE EAGLE PUB DNA cake”. Zdjęcie szyldu pubu w Cambridge oraz babeczki udekorowanej czekoladowym wzorem helisy].
Dr hab. Paula Dobosz: I tutaj mała zachęta – gdybyście przypadkiem byli państwo w Cambridge, ponieważ mam ogromną przyjemność bycia absolwentką tejże uczelni, będę bardzo zachęcać do odwiedzin. I również pubu The Eagle, gdzie ponoć zostało ogłoszone odkrycie podwójnej helisy DNA. Tam do dzisiaj można zamówić coś, co się nazywa DNA cake. Takie małe ciasteczko i to ciasteczko jest właśnie z takim czekoladowym DNA jako dekoracja. Całkowity zysk, całkowite fundusze, które są zebrane ze sprzedaży tych ciasteczek, są przekazywane na badania nad nowotworami. Także nikt na tym nic nie zarabia, jest to taka filantropijna działalność, więc bardzo zachęcam do zamówienia DNA cake, gdyby państwo byli na miejscu.
[1:15:13 – 1:15:57]
[Slajd: „LATA 1950-1960 Krystalografia rentgenowska rewolucjonizuje biologię”. Zdjęcie Maxa Perutza i Johna Kendrewa].
Dr hab. Paula Dobosz: Kolejne odkrycia. Tutaj Nagroda Nobla w dziedzinie chemii, rok sześćdziesiąty drugi, powędrowała do tych dwóch panów, którzy odkrywali również pierwsze struktury białek. To była struktura mioglobiny i struktura hemoglobiny. I tutaj kolejna noblowska ciekawostka: to było jedno z najszybszych przyznań Nagrody Nobla zaraz po odkryciu. Bo jak państwo pewnie wiecie, zwykle jest tak, że dokonujemy odkrycia gdzieś koło trzydziestki, a Nagrodę Nobla dostajemy gdzieś koło sześćdziesiątki albo jeszcze później. Natomiast tutaj Nagroda Nobla została wręczona kilka lat po odkryciu, więc Komitet Noblowski uznał, że jest to naprawdę niesamowite osiągnięcie.
[1:15:58 – 1:16:31]
[Slajd: „LATA 1970-1980 Rozkwit biologii strukturalnej”. Model cząsteczki pofałdowanej].
Dr hab. Paula Dobosz: Następne lata, lata siedemdziesiąte, osiemdziesiąte i właściwie do dzisiaj – to już jest pełen rozkwit biologii molekularnej, biologii strukturalnej. I tego rozkwitu by nie było, gdyby nie krystalografia rentgenowska. Umożliwiła ona nie tylko określanie struktur wielu cząsteczek, enzymów czy białek, czy całych podjednostek rybosomalnych, w ogóle RNA. Ale możliwe było też zrozumienie wielu procesów, w tym replikacji DNA, która jest kluczowa również na przykład w onkologii w tej chwili. Czyli tego typu badania były absolutną podstawą do rozwoju wielu dyscyplin i medycznych, i biologicznych takich jakimi znamy je w dniu dzisiejszym.
[1:16:32 – 1:17:12]
Dr hab. Paula Dobosz: Te interakcje zresztą są tak skomplikowane, że uważa się w tej chwili, że jesteśmy właściwie dopiero na samym początku poznawania tego wszystkiego. Także to, co znamy, to jest naprawdę wierzchołek góry lodowej versus to, co poznać powinniśmy.
[1:17:13 – 1:17:52]
[Slajd: „CO SIĘ DZIEJE TERAZ?”. Tabela z zastosowaniami: Krystalografia, SAXS/WAXS, Mikroskopia rentgenowska, Promieniowanie synchrotronowe, Mutageneza, Badanie uszkodzeń DNA].
Dr hab. Paula Dobosz: I co mamy teraz? Może z uwagi na krótki czas nie będę o wszystkim mówić, ale na pewno na uwagę zasługuje synchrotron, promieniowanie synchrotronowe. Tego jeszcze jakiś czas temu nie mieliśmy, natomiast w tej chwili daje nam to w biologii molekularnej niesamowite możliwości spojrzenia w głąb dzięki większej rozdzielczości, jakiej do tej pory nie było. I proszę mnie poprawić, jeżeli się mylę, ale chyba mamy tylko jeden synchrotron w Polsce, prawda? Ten krakowski cały czas. No właśnie. Super sprawa.
[1:17:53 – 1:18:37]
[Slajd końcowy: „DZIĘKUJĘ”. Informacje kontaktowe i zdjęcia okładki książki „Fakty i mity genetyki”].
Dr hab. Paula Dobosz: No dobrze. Dziękuję serdecznie za uwagę. [Oklaski w sali].
[1:18:38 – 1:19:18]
[Widok na galerię Zoom. Widać prelegentkę przy pulpicie i siedzącą przy stole kobietę – Prelegentkę 3].
Prelegentka 3: Dziękujemy pięknie. Zaczynamy drugą sesję… tutaj mieliśmy taki wstęp jeśli chodzi o dziedzictwo. Mamy teraz sesję poświęconą metodom badawczym w nauce i w przemyśle. Mamy pięć wystąpień. Pierwsze wystąpienie to dyfrakcja rentgenowska w badaniach krystalograficznych i materiałoznawczych, której autorem jest pan profesor Stanisław Skrzypek z Akademii Górniczo-Hutniczej w Krakowie, który jest wysokiej klasy specjalistą w swojej dziedzinie. I pan profesor będzie łączył się z nami zdalnie. Proszę bardzo.
[1:19:20 – 1:20:37]
[W jednym z okien Zoom pojawia się mężczyzna w okularach i ciemnym ubraniu – Prof. Stanisław Skrzypek].
Prelegentka 3: Czy jest pan profesor Skrzypek z nami? Czy może się…
Prof. Stanisław Skrzypek: Tak, ja jestem. Czy jestem słyszalny?
Prelegentka 3: Tak, tak, słyszymy jak najbardziej.
Prof. Stanisław Skrzypek: Bardzo proszę o włączenie… chyba będzie najbezpieczniej, aby tam włączyć u państwa prelekcję, a ja będę opowiadał stąd.
Prelegentka 3: Dobrze, to tylko proszę mówić kiedy zmienić kolejny slajd. Mamy piętnaście minut.
Prof. Stanisław Skrzypek: Tak, tak. Proszę chwileczkę… Tak, dzień dobry państwu. Bardzo dziękuję że… że mogę w tym szanownym gronie parę słów powiedzieć na temat metod dyfrakcyjnych. Dyfrakcyjne metody…
[1:20:38 – 1:20:59]
[Slajd tytułowy: „AKADEMIA GÓRNICZO-HUTNICZA im. Stanisława Staszica. PRZEGLĄD RENTGENOWSKICH METOD DYFRAKCYJNYCH – wersja popularno-naukowa. Stanisław J. Skrzypek prof. dr hab.”].
Prof. Stanisław Skrzypek: To jedna z gałęzi, które się intensywnie rozwijają w oparciu o wiązkę promieni X. Wkrótce po odkryciu promieniowania następuje gwałtowny… następują gwałtowne badania nad wykorzystaniem, no w tym właśnie nad wykorzystaniem w dyfrakcji.
[1:21:00 – 1:21:34]
[Prelegent, starszy mężczyzna w okularach, widoczny w małym oknie podglądu z kamery internetowej. Na ekranie wyświetlony jest slajd: „Metoda Lauego (1912), Friedrich, Knipping”. Widoczny schemat: wiązka promieni X pada na nieruchomy monokryształ, ulega dyfrakcji i jest rejestrowana na błonie fotograficznej przed lub za kryształem.]
Prelegent: O której już troszkę wspomniałem. Tu są te plamki dyfrakcyjne, kryształ naświetlany i zwracam uwagę, że film może być przed… między lampą rentgenowską a kryształem — to jest ten film — lub ten. I w zależności od tego, gdzie film umieszczamy — wtedy, w tamtym czasie oczywiście, to była błona fotoczuła, czyli film — w zależności gdzie to, mamy odpowiedni wariant metody. Proszę dalej.
[1:21:34 – 1:22:11]
[Slajd: „Geometria wykonania Lauegramu (metoda promieniowania odbitego (wstecznego) i przechodzącego)”. Trójwymiarowy schemat geometryczny na zielonym tle przedstawiający stożki dyfrakcyjne przecinające płaszczyzny filmu, tworząc krzywe: hiperbole i elipsy.]
Prelegent: Patrzę, bo już mi minęło połowę czasu. To jest właśnie taki dydaktyczny schemat metody Lauego, gdzie film umieszczony między lampą a kryształem daje nam zestaw plamek, które się układają wzdłuż hiperbol. Hiperbol. Natomiast na filmie tu, poza kryształem, po stronie promieni przechodzących, układają się w formie elips. No i te elipsy, proszę dalej…
[1:22:11 – 1:22:28]
[Slajd: „Przykład lauegramu monokryształu Al. o różnej orientacji krystalograficznej”. Dwa czarno-białe obrazy przedstawiające symetryczne układy ciemnych punktów (plamek) na jasnym tle, rozchodzące się promieniście.]
Prelegent: Te elipsy, te hiperbole odpowiednio mierzymy i badamy metodą… o, to jest taki typowy obraz dyfrakcyjny z metody Lauego. I służą nam te hiperbole… o, to są te hiperbole, tutaj elips nie mamy. Proszę dalej.
[1:22:28 – 1:22:51]
[Slajd: „Lauegramy monokryształów Al i Si o orientacji [4310]”. Wykresy porównawcze dla aluminium i krzemu z naniesionymi siatkami krystalograficznymi i wskaźnikami Millera.]
Prelegent: I służą nam do badania orientacji monokryształu. Czyli jesteśmy w stanie w krysztale określić, w którym kierunku obserwujemy kryształ, w którym kierunku jest kierunek 1-1-1, 1-0-0 i tak dalej. Tu jest taki przykład rozwiązania metody… metody Lauego. Proszę dalej.
[1:22:51 – 1:23:05]
[Slajd: „Zastosowanie praktyczne m. Lauego”. Tekstowa lista zastosowań: badania ilościowe, analiza strukturalna, ocena jakości monokryształów i orientacji krystalograficznej.]
Prelegent: Proszę dalej. Tak. No, zastosowanie praktyczne metody Lauego. Proszę państwa, to jest, już mówiłem, orientacja monokryształu, ale także po kształcie plamek dyfrakcyjnych jesteśmy w stanie badać jakość monokryształu.
[1:23:05 – 1:24:06]
[Slajd: „Monokryształ Si, fot. w świetle widzialnym”. Duże zdjęcie przedstawiające walcowaty, lśniący blok czystego krzemu o metalicznym połysku.]
Prelegent: Te monokryształy i ich jakość jest bardzo znaczna w urządzeniach elektronicznych, w pamięciach… w pamięciach komputerowych, elektronicznych i w innych zastosowaniach monokryształów. Monokryształ to oczywiście przypominam: cała objętość zajęta jest przez — można powiedzieć — miliony, miliardy komórek elementarnych, równolegle obok siebie ułożonych. No natomiast polikryształ to będzie coś takiego, że — zresztą pokażę dalej — to będzie budowa ziarnowa: malutkie monokryształki, ziarna o średnicy mikrometrów. Proszę dalej.
[1:24:06 – 1:24:55]
[Slajd: „Monokrystaliczne łopatki silnika lotniczego Ni(Me)”. Zdjęcie techniczne metalowego elementu o skomplikowanym kształcie z przyłożoną miarką milimetrową.]
Prelegent: Zwracam jeszcze… tu jest kolejny monokryształ, proszę państwa, łopatka silnika lotniczego. To jest też monokrystaliczna. I ten poprzedni rysunek, jak i ten, widziany w świetle widzialnym, czyli wiemy jakie to światło. Natomiast widziany ten monokryształ w świetle promieni X, to będą te plamki. Zwracam uwagę na tę wielką różnicę, prawda? Różnica fali — to jest zupełnie inny obraz oglądania danego przedmiotu. Plamki oglądamy iksami, czyli wiemy jaka długość fali, a to co tutaj widzimy z daleka: światło białe. Proszę dalej.
[1:24:55 – 1:25:59]
[Slajd: „Dyfrakcja na materiałach polikrystalicznych – metoda Debaya-Scherrera”. Schemat przedstawia wiązkę padającą na polikryształ i tworzące się stożki dyfrakcyjne rejestrowane na płaskim filmie jako koncentryczne okręgi.]
Prelegent: Tak. I kolejną metodą — metodą Debaya-Scherrera. Proszę państwa, tu sobie przypomniałem, żeby zaznaczyć, że w oparciu o promieniowanie X opracowano ponad sto różnorodnych metod badań ciał stałych. Głównie krystalicznych, ale i te niekrystaliczne również badamy… zresztą na poprzednim referacie pani profesor nam pokazywała białka na przykład. Ale głównie metody poświęcone są badaniu ciał krystalicznych. I kolejną metodą jest metoda już do badań polikryształu, nie monokryształu. Czyli zestawu milionów ziarenek, malutkich monokryształków i wtedy mamy metodę Debaya-Scherrera. I najprostsza wersja to jest również film płaski. Płaski za kryształem lub przed kryształem. Proszę dalej.
[1:25:59 – 1:27:40]
[Slajd: „Tekstura drutu – dyfrakcyjny efekt tekstury krystalograficznej”. Dwa obrazy rentgenowskie: na jednym widać idealne okręgi, na drugim okręgi z wyraźnymi „zgrubieniami” i przerwami, co wskazuje na orientację ziaren.]
Prelegent: Proszę następne. Tak. No i mamy w tej metodzie, proszę państwa, przy płaskim filmie mamy właśnie takie okręgi. Te okręgi to są linie dyfrakcyjne. Mierzymy odstęp między tymi liniami, to będzie kąt cztery theta. I jak idziemy do równania Bragga: cztery theta, lambda znamy, no to wyliczamy odległości międzypłaszczyznowe dla każdej linii. A tu pokazane jest dodatkowo, że widzimy takie zgrubienia w pewnych miejscach tych pierścieni. No to one świadczą o tak zwanej teksturze polikryształu. Tekstura to odpowiednio uprzywilejowane zorientowanie ziaren. Zwykle są one chaotyczne, ale po walcowaniu są ukształtowane w konkretny sposób. Proszę dalej.
[1:27:40 – 1:28:52]
[Slajd: „METODA DSH *1916”. Animacja pokazująca, jak film jest zwinięty w cylinder wokół próbki, co pozwala uchwycić szerszy zakres kątowy prążków dyfrakcyjnych.]
Prelegent: Proszę dalej. I tu jest metoda Debaya-Scherrera, kolejny wariant, gdzie film jest w postaci cylindrycznej, w takim walcu, w takiej kamerze. Też prostej — kamera Lauego i Debaya-Scherrera to proste urządzenia. Robili sobie uczeni w laboratoriach swoich, na warsztatach. I w koło, w takim cylindrze jest ułożony film i te prążki dyfrakcyjne rejestrowane są na tym filmie. I znowu pomiar, idziemy do równania Bragga. Przypomnę, że materiały krystalizują w siedmiu układach krystalograficznych, co daje nam aż 230 grup przestrzennych. Proszę dalej.
[1:28:52 – 1:29:12]
[Slajd: „Geometria kamery Bragga-Brentana”. Skomplikowany rysunek techniczny mechanizmu obrotowego goniometru zapewniającego ogniskowanie wiązki promieniowania.]
Prelegent: Tu kolejny wariant, gdzie nie jest próbką malutka próbka cylindryczna, tylko duży kawałek materiału, czyli duży polikryształ. I mamy prążki odpowiednio dyfrakcyjne, które mierzymy w podobny sposób. Dalej proszę.
[1:29:12 – 1:30:01]
[Slajd: „Geometria kamery Guinier (1930)”. Schemat układu optycznego z zakrzywionym kryształem-monochromatorem skupiającym wiązkę na próbce.]
Prelegent: I proszę dalej. Kolejny wariant to kamera Guinier, lata trzydzieste. I proszę państwa, jeśli o te lata sobie przypomniałem, no to w AGH po raz pierwszy w latach 28-29 były użyte promienie X do badań dyfrakcyjnych, gdzie aparat defektoskopowy został przerobiony na dyfraktometr. I jest to publikacja na ten temat. Proszę dalej.
[1:30:01 – 1:30:41]
[Slajd: „Dyfraktometr proszkowy (polikrystaliczny) – geometria Bragga-Brentana”. Schemat blokowy nowoczesnego dyfraktometru: lampa, goniometr z próbką i ruchomy detektor (licznik) połączony z układem zliczającym.]
Prelegent: Tu jest metoda Guinier, jeden z wariantów. A tu jest już dyfraktometr. To jest już taka współczesność badań rentgenowskich. Lita próbka, masywna. No i lampa i licznik z monochromatorem. I to w tej chwili działa tak, jak w metodzie Debaya-Scherrera — tylko tutaj w koło obraca się licznik, rejestruje i mamy… proszę dalej. Proszę następne.
[1:30:41 – 1:31:03]
[Slajd: „Obrazy dyfrakcyjne żelaza alfa i gamma”. Wykres (dyfraktogram) przedstawiający wąskie, wysokie piki intensywności na osi kąta 2-theta, opisane symbolami faz krystalicznych.]
Prelegent: I mamy tak… to są pewne dodatkowe informacje szczegółowe. Proszę dalej. A tutaj jeszcze zwrócę uwagę, że przy tej dyfrakcji wszystkie piki pochodzą od płaszczyzn równoległych do powierzchni próbki, która usytuowana jest w centrum dyfraktometru. To ma ważne znaczenie w kolejnych wariantach metody. Proszę dalej.
[1:31:03 – 1:32:18]
[Slajd: „Dyfraktometria w geometrii SKP (GID)”. Porównanie kilku dyfraktogramów dla różnych kątów padania (od 2 do 20 stopni), co pozwala na skanowanie struktury na różnych głębokościach warstwy wierzchniej.]
Prelegent: I tu jest najnowsza wersja dyfraktometru. Ja rozpocząłem badania w Polsce jako jeden z pierwszych w latach 2000, z użyciem tej geometrii. To jest również dyfraktometr, ale w sposób szczególny… jest tu szczególna geometria, mianowicie tak zwany stały kąt padania. Próbka stała, a tylko licznik obraca się tu po kole i rejestruje piki. No, piki dyfrakcyjne tutaj na przykład żelaza alfa, żelaza gamma. Tu znowu jest tylko taka ciekawostka, że piki pochodzą od płaszczyzn nachylonych pod różnym kątem… już koniec. To proszę bardzo jeszcze finałowe slajdy.
[1:32:18 – 1:33:19]
[Slajd: „Dyfraktometr energo-dyspersyjny (2010)”. Wykres widmowy pokazujący intensywność promieniowania w funkcji energii (keV) zamiast tradycyjnego kąta dyfrakcji.]
Prelegent: Obrazy dyfrakcyjne już pokazywałem. I tak… tu jeszcze dwie minuty… nowa wersja dyfraktometrów, która pracuje w oparciu o mierzone energie kwantu promieniowania dyfrakcyjnego. A dotychczas była używana jedna energia, czyli jedna długość fali. No i ostatni slajd podsumowujący.
[1:33:19 – 1:34:04]
[Slajd: „Example: final refinement of the structure”. Złożony wykres pokazujący metodę dopasowania Rietvelda: punkty pomiarowe, linia teoretyczna oraz różnica między nimi.]
Prelegent: Piki dyfrakcyjne… należy tak podsumować: położenie pików to był pomiar charakterystycznych odległości międzypłaszczyznowych. I intensywność to jest ilość fazy. Czyli rentgenowska ilościowa analiza fazowa. Położenie pików dawało odpowiedź na pytanie, jakie fazy tworzą dany polikryształ. I chciałem w ostatnim zdaniu powiedzieć, że dyfrakcyjne metody umożliwiają pomiary z dokładnością do 10 do minus piątej, szóstej nanometra. To są najdokładniejsze metody umożliwiające pomiar dystansu. Bardzo dziękuję za uwagę.
[1:34:04 – 1:34:45]
[Widok galerii konferencyjnej na Zoomie. Widać moderatorów w sali wykładowej oraz okienka uczestników zdalnych. Moderatorzy klaszczą.]
Moderatorka: Dziękujemy pięknie. Dostaliśmy tu solidną dawkę teoretyczną. Czy pan profesor Grzegorz Zadora z Instytutu Ekspertyz Sądowych w Krakowie jest już z nami?
[Głos potwierdzający połączenie. Na ekranie pojawia się okno z prelegentem Grzegorzem Zadorą.]
Moderatorka: Zapraszamy pana profesora do wystąpienia: „Spektrometria rentgenowska w badaniach mikrośladów i kryminalistyki”.
[1:34:45 – 1:35:15]
[Udostępnienie ekranu. Slajd tytułowy: „Spektrometria rentgenowska w badaniu mikrośladów w kryminalistyce. Grzegorz Zadora”. Na slajdzie zdjęcie zabytkowego budynku Instytutu.]
Grzegorz Zadora: Dziękuję pani profesor. Dziękuję również za zaproszenie do udziału w tej konferencji.
[1:35:15 – 1:35:45]
[Slajd: „Fizykochemia kryminalistyczna”. Na zdjęciu czarne spodnie z zaznaczonymi miejscami znalezienia dowodów — mikrośladów.]
Grzegorz Zadora omawia slajd dotyczący analizy odzieży ofiar w celu znalezienia dowodów rzeczowych.
[1:35:45 – 1:36:19]
[Slajd: „Fizykochemia kryminalistyczna – identyfikacja/klasyfikacja”. Grafika przedstawia różne źródła szkieł: okienne, samochodowe, żarówki, butelki.]
Prelegent stawia pytanie badawcze o pochodzenie analizowanego okrucha szkła i jego powiązanie z konkretnym obiektem.
[1:36:19 – 1:36:45]
[Slajd: „Problem porównawczy”. Porównanie dwóch zdjęć: odzieży ofiary (materiał dowodowy) oraz uszkodzonego czerwonego samochodu (materiał porównawczy).]
[1:36:45 – 1:37:19]
[Slajd: „Ujawnianie mikrośladów”. Kolaż zdjęć z pracy laboratoryjnej: użycie pęsety, szalki Petriego i mikroskopu do izolacji drobin mniejszych niż 0,2 mm.]
[1:37:19 – 1:37:45]
[Slajd: „Techniki mikroskopowe”. Zdjęcia mikroskopu fluorescencyjnego oraz stereoskopowego wykorzystywanych w IES.]
[1:37:45 – 1:38:15]
[Slajd: „Spektroskopia molekularna i metody chromatograficzne”. Zdjęcia aparatury: FTIR, RS, LC-MS.]
[1:38:15 – 1:38:45]
[Slajd: „Analiza pierwiastkowa”. Zdjęcia stacjonarnego SEM-EDX oraz przenośnego urządzenia pXRF do analizy składu chemicznego bez niszczenia próbki.]
[1:38:45 – 1:39:15]
[Slajd: „Analiza mikrośladów”. Zestawienie obrazów z mikroskopu elektronowego (struktura szkła, lakieru) z wykresami widm pierwiastkowych.]
[1:39:15 – 1:39:45]
[Slajd: „Analiza śladów powystrzałowych (GSR)”. Schemat budowy naboju oraz mikrofotografie cząstek ołowiu, antymonu i baru powstających po strzale.]
[1:39:45 – 1:40:05]
[Slajd: „Fizykochemia kryminalistyczna – literatura”. Okładki branżowych czasopism i podręczników, m.in. „Ekspertyza Sądowa”.]
[1:40:05 – 1:40:15]
[Powrót do widoku ogólnego Zoom. Głosy moderatorów dziękujących za wykład. Przygotowanie do ostatniego wystąpienia.]
[1:40:15 – 1:41:00]
[Slajd tytułowy: „RTG w badaniach nieniszczących metali i wyrobów. Marcin Raszka”. Ilustracja przedstawia portret Wilhelma Röntgena oraz historyczną szklaną rurkę wyładowczą.]
Marcin Raszka: Dzień dobry państwu. Witam wszystkich bardzo serdecznie. I z tego miejsca chciałem podziękować przede wszystkim organizatorom za zaproszenie. Jest mi niezmiernie miło, że mogłem temat badań nieniszczących na przełomie tych 130 lat jakoś tam przedstawić. Niestety musimy się łączyć zdalnie.
[1:41:00 – 1:41:25]
[Slajd: Historyczne portrety i pierwsze radiogramy. Portret Röntgena obok zdjęcia rentgenowskiego ręki jego żony z widocznym pierścieniem.]
Marcin Raszka: Rozpoczynając, muszę odnieść się trochę historycznie. Pierwszym znamienitym wydarzeniem było odkrycie promieniowania przez Wilhelma Röntgena w 1895 roku.
[1:41:25 – 1:41:45]
[Slajd: „Thomas Edison (1896)”. Portret Edisona oraz zdjęcie jego asystenta podczas pracy z wczesnym fluoreskopem.]
Marcin Raszka: Drugą osobą był Thomas Edison, który rok po odkryciu rozpoczął badania nad zastosowaniem promieni, głównie medycznym.
[1:41:45 – 1:42:09]
[Slajd: „Max von Laue (1912)”. Zdjęcie naukowca oraz pierwszy obraz dyfrakcyjny kryształu siarczku cynku (Lauegram).]
Marcin Raszka: Kolejna osoba to Max von Laue, który w dziedzinie dyfrakcji ma istotne zasługi. Dzięki niemu mamy możliwość badania struktury materiałów.
[1:42:09 – 1:42:30]
[Slajd: „William Coolidge (1913)”. Portret naukowca i zdjęcie „rurki Coolidge’a” — pierwszej lampy z próżnią i gorącą katodą.]
Marcin Raszka: Czwarta osoba to William Coolidge, ojciec współczesnej lampy rentgenowskiej, która pozwoliła sterować parametrami wiązki.
[1:42:30 – 1:43:00]
[Slajd: „George Eastman (1925)”. Zdjęcie założyciela firmy Kodak oraz opakowanie błony rentgenowskiej Ilford.]
Marcin Raszka: I ostatnia osoba, George Eastman, uważany za ojca błony radiograficznej, co umożliwiło badania przemysłowe na szeroką skalę.
[1:43:00 – 1:43:25]
[Slajd: Okładki niemieckich podręczników „Röntgenstrahlen” z lat 1927 i 1928 autorstwa Herz’a i Glockera.]
Marcin Raszka: Trzeba też wspomnieć o pierwszych publikacjach opisujących fizykę i technikę RTG w badaniu materiałów.
[1:43:25 – 1:43:45]
[Slajd: „Pierwsze zdjęcie przemysłowe”. Radiogram dubeltówki wykonany w 1905 roku, pokazujący mechanizm wewnętrzny broni.]
Marcin Raszka: Pierwszym przemysłowym wykorzystaniem było to zdjęcie wykonane przez samego Röntgena w 1905 roku — prześwietlona dubeltówka. Widzimy obraz uzyskany na płycie szklanej.
[1:43:45 – 1:44:15]
[Slajd: Opis badań artyleryjskich z lat 20. XX wieku przeprowadzanych przez Horace’a Lestera w USA.]
[1:44:15 – 1:45:00]
[Slajd: „Rozwój radiografii wysokoenergetycznej”. Schematy akceleratorów liniowych i kołowych (cyklotron Lawrence’a) z lat 30. XX wieku oraz pierwsze normy ASME dotyczące zbiorników ciśnieniowych.]
[1:45:00 – 1:45:38]
[Slajd: „RTG w badaniach nieniszczących metali i wyrobów – Lata 30. XX wieku”. Na ekranie widoczny fragment archiwalnego artykułu z czasopisma „HUTNIK” z 1935 roku. W małym oknie podglądu prelegent Marcin Raszka.]
Marcin Raszka: …zobaczyć, jak na przykład opisywane są te szczegółowo badania, że przy pomocy rurki Coolidge’a, czyli dzisiejszej lampy rentgenowskiej o napięciu 200 kV, można prześwietlać elementy stalowe do maksymalnie 75 milimetrów. Robiono również takie analizy i doświadczenia, jaki jest wpływ odchylenia od idealnego kierunku padania promieniowania na nieciągłości. Wnioski są takie, że do mniej więcej 9 stopni odchylenia nie ma z tym żadnego problemu.
[1:45:38 – 1:46:40]
[Slajd: „Lata 40. XX wieku”. Lista punktów obejmuje m.in. kontrolę spoin w kadłubach okrętów wojennych oraz udział w Projekcie Manhattan (bezpieczeństwo reaktora, soczewki implozyjne).]
Marcin Raszka: Lata 40. to okres wojenny. Tutaj machina wojenna zawsze napędza rozwój techniki, więc przede wszystkim kontrola kadłubów okrętów wojennych pod kątem porowatości, braków przetopu. Dalej mamy badane zawieszenia w samolotach pod kątem pęknięć zmęczeniowych, no i różnorodne inne w tym czas kontrolowane. Również w Projekcie Manhattan wykorzystywano badania radiograficzne. Między innymi była to kontrola elementów reaktora jądrowego, żeby zapewnić bezpieczeństwo jego pracy, kontrola materiałów wybuchowych, czyli tak zwanych soczewek implozyjnych, które były niezbędne, żeby reakcja łańcuchowa mogła w bombie plutonowej przebiegać prawidłowo. No i sama kontrola materiałów rozszczepialnych pod kątem ich czystości.
[1:46:40 – 1:47:16]
[Slajd: „Lata 40. XX wieku – radiografia błyskowa”. Seria zdjęć rentgenowskich pokazujących pociski w locie w bardzo krótkich odstępach czasu.]
Marcin Raszka: Lata 40. to dalej lata wojenne, więc tutaj również balistyka miała swój udział w rozwoju czy wykorzystaniu promieniowania rentgenowskiego. Prowadzono pierwsze badania właśnie w zakresie radiografii błyskowej — bardzo szybkie, bardzo krótkie czasy były wymagane, żeby badać trajektorię i efekty działania pocisków wystrzeliwanych z urządzeń ręcznych czy artyleryjskich.
[1:47:16 – 1:47:30]
[Slajd: „Lata 40. XX wieku – Betatron”. Schemat techniczny akceleratora kołowego.]
Marcin Raszka: Lata 40. to również pierwszy działający betatron, który Donald Kerst w 1940 roku zbudował i uruchomił, czyli kolejny kołowy przyspieszacz cząstek.
[1:47:30 – 1:48:15]
[Slajd: „Lata 1950 – 2025”. Lista logotypów i nazw branż: Ford, Volkswagen, Mercedes-Benz, Boeing, NASA.]
Marcin Raszka: Dalej, lata 50. do 2025, czyli do współczesności. Widać, że dominują tu branże w zastosowaniu przemysłowym: branża motoryzacyjna, lotnicza, energetyczna, no i oczywiście przemysł kosmiczny — tutaj jako przykład: badanie rakiet i promów kosmicznych. Również branża wojskowa oczywiście wiedzie prym w wykorzystaniu wszelkich możliwych technik rentgenowskich.
[1:48:15 – 1:49:13]
[Slajd: „Techniki RTG stosowane obecnie”. Wymienione punkty: 1. Radiografia błonowa (technika tradycyjna), 2. Radiografia cyfrowa (DR) i komputerowa (CR).]
Marcin Raszka: Przechodząc do współczesności, stosowane techniki to głównie radiografia błonowa, czyli tradycyjna, dająca wysoką rozdzielczość, jednak wymagająca obróbki chemicznej, co wydłuża czas uzyskania wyników. Dalej stosowana jest radiografia cyfrowa DR i komputerowa CR. W DR obraz rejestrowany jest na detektorach płaskich. Obraz uzyskiwany jest bezzwłocznie, można go cyfrowo przetwarzać, przesyłać, powiększać i filtrować, co daje szereg możliwości, których nie miała błona.
[1:49:13 – 1:50:23]
[Slajd: Kontynuacja technik RTG: 3. Radiografia w czasie rzeczywistym (RTR), 4. Tomografia komputerowa (CT). Wyświetla się obraz z tomografu przedstawiający trójwymiarowy model części silnika.]
Marcin Raszka: Stosuje się również radiografię w czasie rzeczywistym, czyli radioskopię — obraz można oglądać na bieżąco na monitorze. Technika przydatna do obserwacji procesów dynamicznych, przepływu cieczy w instalacjach czy badania stopów lekkich. Czwarty przykład to tomografia komputerowa (CT). Mamy tu szereg projekcji cząstkowych, które po złożeniu dają trójwymiarową rekonstrukcję. Możemy taki obiekt analizować w różnych płaszczyznach i przekrojach.
[1:50:23 – 1:51:13]
[Slajd: „Techniki specjalne” oraz galeria zdjęć z defektami spoin i korozją rur. Prelegent kończy wystąpienie.]
Marcin Raszka: Istnieją też techniki specjalne, jak Dual-Energy do rozróżniania stopów czy Phase-Contrast do obrazowania różnic materiałowych. [Na ekranie widać mapowanie korozji rurociągu]. Można oceniać wadliwość elementów, segregację strukturalną w przemyśle petrochemicznym. Dziękuję bardzo za uwagę i przepraszam za nadszarpnięcie limitów czasowych.
[1:51:13 – 1:51:52]
[Widok galerii Zoom. Moderator konferencji zabiera głos.]
Moderator: Bardzo dziękujemy. Dodam tylko, że w latach 30. powstał na AGH zakład zajmujący się badaniami rentgenowskimi materiałów metalowych. Również w Ursusie uruchomiono aparaturę do badania odlewów silnikowych. Warto też pamiętać, że już w styczniu 1896 roku w Warszawie doktor Brunner badał metale w promieniach rentgenowskich. Wspomnę też o profesorze Chrobaku, który wniósł bardzo dużo do badania krystalograficznego.
[1:51:52 – 1:51:59]
[Slajd tytułowy: „RADIOLOGIA NA LOTNISKU – Dawid Okołowiński”. Logo Kraków Airport im. Jana Pawła II.]
Lektor: Podróże lotnicze kojarzą nam się z „prześwietlaniem” bagażu. Ale czy kiedykolwiek zastanawialiście się, co można zobaczyć, badając radiologicznie bagaże pasażerów?
[1:52:00 – 1:53:11]
[Slajd: „RADIOLOGIA NA LOTNISKU”. Lektor omawia cele prezentacji. Widok na sali: na ekranie zdjęcia pasażerów w kolejce do kontroli bezpieczeństwa oraz obrazów z monitora operatora. W małym oknie podglądu widać moderatora przygotowującego się do zmiany prelegenta.]
Lektor: W tej prezentacji pokażę państwu, jak wygląda świat bagażu widziany oczami operatora kontroli bezpieczeństwa. Prezentacja pokazuje możliwości komputerowego programu szkoleniowego, który wyświetla obrazy generowane przez urządzenia do kontroli. Program pozwala na analizę i ocenę obrazów rentgenowskich oraz generuje wirtualne zagrożenia.
[1:53:11 – 1:54:10]
[Slajd: „IDENTYFIKACJA MATERIAŁÓW – HI-MAT”. Tekst wyjaśnia kodowanie kolorystyczne: Pomarańczowy — materiały organiczne (niska liczba atomowa Z < 10, np. żywność, plastik), Zielony — materiały nieorganiczne (średnia liczba Z, np. szkło, lekkie metale), Niebieski — metale i materiały ciężkie (Z > 19).]
Lektor: Kiedy rozpoczynamy eksploatację urządzenia, obiekt automatycznie pojawia się jako kolorowy obraz HI-MAT. Pierwiastki chemiczne, z których składa się dany przedmiot, są przyporządkowane do jednej z trzech kategorii i przedstawiane w odpowiednich kolorach. Kolor wskazuje na rodzaj materiału.
[1:54:10 – 1:55:15]
[Slajd: „ABSORPCJA”. Grafika słupkowa pokazująca natężenie kolorów w zależności od grubości materiału. Im grubszy obiekt, tym ciemniejszy i bardziej nasycony odcień na ekranie.]
Lektor: W zależności od grubości i gęstości, obiekty pochłaniają mniej lub więcej promieniowania. Siła, z jaką promieniowanie jest absorbowane, jest widoczna na podstawie intensywności koloru. Im grubszy przedmiot, tym kolor jest bardziej intensywny. Jeśli obiekt w ogóle nie przepuszcza promieniowania, jest widoczny na ekranie w kolorze czarnym.
[1:55:15 – 1:56:10]
[Slajd: „BEZPIECZEŃSTWO”. Tekst dotyczący norm promieniowania rozproszonego. Na zdjęciu pokazany jest klasyczny skaner bagażowy z kurtynami ochronnymi.]
Lektor: Podczas normalnego działania skanera maksymalna moc dawki promieniowania rozproszonego w miejscach przebywania operatorów musi być mniejsza niż 0,5 mikrosiwerta na godzinę. W praktyce wartości te są znacznie niższe. Maksymalna skuteczna dawka roczna dla operatora nie może przekroczyć 1 milisiwerta. Dla porównania: dawka tła naturalnego to ok. 2,4 milisiwerta rocznie.
[1:56:10 – 1:57:15]
[Slajd: „VARI – funkcja ustawiania kontrastu i jasności”. Na ekranie dwa obrazy tego samego bagażu: jeden standardowy, drugi z włączoną funkcją VARI, która „wygasza” pewne warstwy, by uwypuklić konkretne przedmioty o określonej gęstości.]
Lektor: Funkcja VARI służy do selektywnego przedstawiania obiektów o określonym stopniu absorpcji. Pozwala to operatorowi odfiltrować nieinteresujące go przedmioty i skupić się na tych, które mogą stanowić zagrożenie.
[1:57:15 – 1:58:30]
[Slajd: „Funkcja SEN – SUPERENHANCEMENT”. Obraz bagażu z bardzo dużą ilością detali. Funkcja ta drastycznie zwiększa krawędziową ostrość obrazu.]
Lektor: Dzięki funkcji SEN można uzyskać optymalny kontrast na całym obrazie. Poprzez wysoką rozdzielczość szczegółu można lepiej zidentyfikować takie obiekty jak broń z plastiku, materiały wybuchowe czy narkotyki, nawet jeśli znajdują się one pomiędzy metalowymi płytami.
[1:58:30 – 1:59:45]
[Slajd: „OBRAZ CZARNO-BIAŁY (BW)” oraz funkcje „HIGH” i „LOW”. Zestawienie obrazów: w trybie HIGH metale stają się przeźroczyste, by zobaczyć co jest za nimi; w trybie LOW uwypuklane są materiały lekkie, jak tekstylia.]
Lektor: Funkcja HIGH służy do wyszukiwania przedmiotów ukrytych za obiektami o dużej absorpcji. Z kolei funkcja LOW zwiększa kontrast jasnych części obrazu, czyli materiałów łatwo przenikalnych, jak papier czy tkaniny.
[1:59:45 – 2:02:15]
[Seria slajdów: „Zawartość bagażu – przykłady”. Po lewej stronie zdjęcie rzeczywistego przedmiotu, po prawej jego obraz rentgenowski wewnątrz plecaka. Kolejno: zegarek, portfel, telefon, słuchawki bezprzewodowe, laptop (widoczna płyta główna i bateria).]
Lektor: Tutaj widzimy porównanie rzeczywistych przedmiotów z ich obrazem X-ray. Zwróćcie państwo uwagę na skomplikowaną strukturę laptopa — na obrazie rentgenowskim doskonale widać układ scalony i gęstą strukturę akumulatora.
[2:02:15 – 2:03:50]
[Slajd: „PRZEDMIOTY ZABRONIONE”. Na ekranie pojawiają się obrazy rentgenowskie z zaznaczonymi czerwonymi kółkami zagrożeniami: pistolet ukryty pod obudową laptopa, nóż wewnątrz książki, granat w butelce oraz paralizator udający telefon.]
Lektor: Najtrudniejszym zadaniem operatora jest wykrycie przedmiotów celowo zamaskowanych. Skaner pozwala zauważyć lufę pistoletu czy mechanizm zapalnika, nawet jeśli są ukryte wewnątrz innych urządzeń elektronicznych.
[2:03:50 – 2:05:10]
[Slajd: „TOMOGRAFIA KOMPUTEROWA (CT)”. Krótki film pokazujący trójwymiarowy model bagażu, który obraca się o 360 stopni. Operator może „rozcinać” wirtualnie bagaż w dowolnej płaszczyźnie.]
Lektor: Najnowocześniejsze systemy wykorzystują tomografię komputerową. Dzięki niej operator nie ogląda płaskiego zdjęcia, ale trójwymiarową bryłę. Pozwala to na wyeliminowanie nakładania się na siebie obrazów różnych przedmiotów.
[2:05:10 – 2:06:15]
[Zakończenie części o lotnisku. Powrót do widoku galerii Zoom. Moderator dziękuje prelegentowi i zaprasza ostatnią osobę — Konrada Choręgiewicza.]
Moderator: Dziękujemy za tę fascynującą podróż po świecie ochrony lotnisk. Na koniec zapraszam pana Konrada Choręgiewicza z firmy PID Polska, który opowie o pro promieniowaniu X w przemyśle spożywczym.
[2:06:15 – 2:07:30]
[Slajd tytułowy: „BEZPIECZNA ŻYWNOŚĆ – RTG W PRZEMYŚLE SPOŻYWCZYM”. Zdjęcie opakowania z piersią kurczaka prześwietlanego przez skaner. W małym oknie Konrad Choręgiewicz, młody mężczyzna w niebieskiej koszuli.]
Konrad Choręgiewicz: Dzień dobry państwu. Bardzo dziękuję za zaproszenie. Z wykształcenia jestem chemikiem, ale od ponad 15 lat zajmuję się nowymi technologiami w przemyśle. Wspólnie z kolegami opracowaliśmy markę Aicon X-Ray, która jest obecna w ponad 1200 instalacjach w branży spożywczej na całym świecie.
[2:07:30 – 2:08:26]
[Slajd: „Z LABORATORIUM DO FABRYKI – EWOLUCJA TECHNOLOGII RTG”. Grafika przedstawiająca falę danych na niebieskim tle.]
Konrad Choręgiewicz: Chciałbym przedstawić państwu krótki rys historyczny i ewolucję technologii, która pozwala nam dzisiaj jeść bezpieczniejsze produkty. Promieniowanie X w fabrykach żywności to obecnie standard, który pozwala wykryć zanieczyszczenia niedostępne dla zwykłych detektorów metalu.
[2:15:00 – 2:15:05]
[Na ekranie wyświetla się slajd tytułowy z grafiką przedstawiającą niebieską falę punktową na ciemnym tle. Napis na slajdzie: „Z LABORATORIUM DO FABRYKI: EWOLUCJA TECHNOLOGII RTG”. W dolnej części logotypy PID Polska oraz AICON X-RAY. Prelegent stoi obok ekranu, patrząc w stronę kamery.]
Prelegent: To będą tylko takie ogólne daty, żeby mniej więcej zobrazować przebieg ewolucji historycznej.
[2:15:06 – 2:15:24]
[Zmiana slajdu na: „1895-1950”. Widoczne archiwalne zdjęcia: pierwszy aparat rentgenowski, gazeta z nagłówkiem „Dr. Scholl’s” oraz prześwietlenie stopy w bucie. Opis na slajdzie: obraz – klisza fotograficzna, zastosowanie – medycyna, radiografia przemysłowa.]
Prelegent: Czyli od wynalezienia promieniowania rentgenowskiego, gdzieś tam w latach 30. i 40. pojawiają się urządzenia w przemyśle wydobywczym, rejestrowane obrazy na kliszach fotograficznych. Oczywiście szerokie zastosowanie: medycyna oraz radiografia przemysłowa.
[2:15:25 – 2:15:38]
[Zmiana slajdu na: „1950-1960”. Czarno-białe zdjęcie naukowca pochylonego nad dużym, metalowym urządzeniem z wizjerem. Opis: Fluoroskopia ze wzmacniaczami obrazu (Image Intensifier Tubes). Konwersja promieniowania X na światło i obserwacja na ekranie. Obraz analogowy, bez zapisu elektronicznego.]
Prelegent: Lata 50. to fluoroskopia ze wzmacniaczami obrazu, konwersja promieniowania na światło, obserwacja na ekranie. Obraz jest analogowy, bez możliwości elektronicznego zapisu.
[2:15:39 – 2:16:04]
[Zmiana slajdu na: „1960-1980”. Zdjęcie stanowiska operatora z dwoma monitorami kineskopowymi wyświetlającymi obrazy RTG. Opis: Sprzężenie wzmacniacza obrazu z kamerą TV. Obraz widoczny na monitorze w czasie rzeczywistym, bez kliszy fotograficznej. Zastosowanie: medycyna, radiografia przemysłowa.]
Prelegent: Lata 60. i 70. – szerokie zastosowanie sprzężenia wzmacniacza obrazu z kamerą telewizyjną. Dzięki temu obraz możemy oglądać na monitorze w czasie rzeczywistym, bez kliszy fotograficznej. Jest już też możliwość rejestracji tego obrazu na nośnikach typu taśma magnetyczna.
[2:16:05 – 2:16:52]
[Zmiana slajdu na: „1980-2000”. Zdjęcie przedstawia słoik z produktem spożywczym, którego zawartość jest prześwietlana. Opis: Detektory liniowe (scyntylator + fotodetektory). Obraz w pełni elektroniczny. Zastosowanie: tomografia komputerowa (CT), wczesne systemy przemysłowe. Pierwsze cyfrowe systemy RTG.]
Prelegent: Lata 80. i 90. – coraz więcej informacji pojawia się o zastosowaniu detektorów rentgenowskich w przemyśle spożywczym. W tym czasie już szeroko stosowanym systemem kamer rentgenowskich jest system oparty na układzie scyntylator plus fotodetektor, fotodioda. W późniejszym okresie pojawiają się też pierwsze informacje o zastosowaniu tomografii komputerowej. Dzięki kamerze liniowej możemy skanować produkty przemieszczające się na taśmie produkcyjnej.
[2:16:53 – 2:17:31]
[Zmiana slajdu na: „2000-2020”. Kolaż czterech zdjęć nowoczesnych, stalowych maszyn inspekcyjnych na liniach produkcyjnych. Opis: Cyfrowe detektory półprzewodnikowe i skomercjalizowane systemy rentgenowskie. Zastosowanie: przemysł spożywczy, farmacja. Standardy branżowe (HACCP, IFS). Rosnąca świadomość konsumencka.]
Prelegent: Lata 2000-2020 to lata, w których już nie mamy istotnych zmian technologicznych w szerokim zastosowaniu, natomiast rośnie bardzo świadomość konsumencka. Coraz bardziej rozbudowane i uszczelnione stają się procedury bezpieczeństwa. Jest to czas, w którym urządzenia rentgenowskie znajdują zastosowanie coraz szerzej na liniach spożywczych. Na początku to głównie żywność dla dzieci, a później staje się to standardem dla wszelkiej żywności.
[2:17:32 – 2:17:35]
[Slajd z napisem: „PO CO RTG W BRANŻY SPOŻYWCZEJ?” na tle niebieskiej grafiki punktowej.]
Prelegent: A po co tak naprawdę jest ten detektor rentgenowski w branży spożywczej?
[2:17:36 – 2:18:50]
[Zmiana slajdu na: „Nikt nie lubi niespodzianek… w jedzeniu”. Lista faktów: „Ciała obce” to 4-28% wszystkich wycofań produktów; w Europie królują metale i szkło, w USA i Australii – plastiki. Skutki: złamane zęby, zranienia, pozwy sądowe.]
Prelegent: Dlatego, że nikt nie lubi niespodzianek w jedzeniu. Ciała obce to istotny problem, szczególnie w czasach produkcji masowej. Mogą stanowić nawet 30% wszystkich wycofań produktów z rynku, niosąc ogromne koszty. W Europie dominują zanieczyszczenia metaliczne i szklane. Skutki to złamane zęby, zranienia jamy ustnej, wizyty u dentysty, artykuły w prasie, a czasem pozwy sądowe.
[2:18:51 – 2:19:52]
[Slajd przedstawiający przykłady nagłówków prasowych o incydentach z ciałami obcymi. Obok czarno-białe zdjęcia RTG różnych produktów, na których jasne plamy wskazują wykryte zanieczyszczenia – metalowe odłamki i fragmenty szkła.]
Prelegent: Kilka przykładów z publikacji: klientka produktu marki Marks & Spencer złamała ząb na ciele obcym w chipsach. W Anglii jeden z klientów podczas jedzenia frytek również złamał ząb. W Stanach to jest lawinowy wzrost pozwów sądowych. Zanieczyszczenia fizyczne to ryzyko wizerunkowe i utrata wiarygodności marki. RTG przestało być gadżetem, a stało się niezbędnym urządzeniem.
[2:19:53 – 2:20:36]
[Slajd: „KTÓRE Z PRODUKTÓW PRZESZŁY KONTROLĘ RTG?”. Zdjęcie koszyka pełnego produktów: sok, słoiki, ser, pieczywo, mięso. Po chwili napis zmienia się na „WSZYSTKIE – 100% SPRAWDZONE PRZEZ RTG!”, a nad koszykiem pojawiają się czarno-białe skany rentgenowskie każdego z tych produktów, pokazujące ich wnętrze.]
Prelegent: Jak państwo sądzicie, które z tych produktów przeszły przez kontrolę rentgenowską? Wszystkie. Tutaj przedstawiam państwu realne zdjęcia produktów wykonane w liniach: produkty w słoikach, pouchach, kartonach, opakowaniach foliowych i szklanych. Aby uzyskać najlepszą detekcję, trzeba te produkty skanować różnymi urządzeniami.
[2:20:37 – 2:21:39]
[Slajd: „AICON X-RAY w akcji – bezpieczna żywność bez niespodzianek”. Zdjęcia czterech modeli maszyn: SCAN XR (inspekcja produktów pakowanych), SIDE SCAN (kontrola opakowań cylindrycznych), PIPE XR (produkty płynne), BULK XR (produkty luzem).]
Prelegent: Marka AICON X-RAY oferuje całą gamę serii produktowych. Urządzenia SCAN XR skanują produkt od góry. Urządzenia SIDE SCAN są dedykowane do słoików, puszek i butelek – skanują od boku. Mamy też urządzenia serii PIPE i BULK, stosowane jako urządzenia międzyprocesowe, kontrolujące surowiec lub półprodukt, chroniąc nie tylko konsumentów, ale i drogie maszyny procesowe.
[2:21:40 – 2:22:39]
[Slajd: „Co dalej świeci na horyzoncie?”. Lista: AI (rozpoznawanie wad), Photon Counting (dokładność), MultiView (obraz z każdej strony), SpectralFusion (łączenie technologii wizualnej i materiałowej), Tomografia przemysłowa.]
Prelegent: Co dalej? Gdzie widzimy potencjał rozwoju? Widzimy go w sztucznej inteligencji, która pomaga rozpoznawać wady produktów, dzięki czemu programowanie nie jest już tak czasochłonne. Nowa generacja detektorów to Photon Counting, dające obraz o niespotykanej dotąd dokładności. Systemy wielowiązkowe pozwalają na kilka zdjęć z różnych perspektyw podczas jednego przejazdu, dzięki czemu ciała obce nie mogą się ukryć.
[2:22:40 – 2:23:05]
[Slajd: „Photon Counting vs scyntylatory”. Porównanie dwóch skanów butelki: tradycyjny (rozmyty, ciemniejszy) oraz z technologii Photon Counting (bardzo ostry, kontrastowy, z widocznymi detalami zawartości).]
Prelegent: Porównanie znanej technologii scyntylatorowej z technologią bezpośredniej konwersji. Pozwala ona na detekcję ciał obcych o rozmiarach nawet 0,3 mm. Skuteczność detekcji wzrasta z poniżej 85% do ponad 99%.
[2:23:06 – 2:24:18]
[Slajd ze schematami technicznymi dwóch typów detekcji. Lewy schemat pokazuje drogę fotonu przez scyntylator i fotodiodę. Prawy schemat pokazuje bezpośrednie uderzenie fotonu w półprzewodnik (CdTe/CZT) i generowanie sygnału.]
Prelegent: W przypadku scyntylatora fotony RTG są zamieniane na światło widzialne, a dopiero potem przez fotodiody na sygnał elektryczny. W bezpośredniej konwersji mamy detektor oparty na tellurku kadmu, który od razu generuje sygnał elektryczny. Urządzenia te potrafią pracować z prędkościami najszybszych linii produkcyjnych, do 2,5 metra na sekundę.
[2:24:19 – 2:24:43]
[Slajd: „Algorytmy AI vs morfologiczne”. Zdjęcie skanu RTG jajka niespodzianki (widać zabawkę w środku) oraz zestawu sushi w plastikowym pudełku (widać pałeczki, ryż i sos).]
Prelegent: Algorytmy AI są bardziej adaptacyjne, jak ludzkie oko – skupiają się na kształtach. Dzięki nim możemy sprawdzać, czy w jajku niespodziance jest kompletna zabawka, a w sushi wszystkie składniki, których byśmy oczekiwali.
[2:24:44 – 2:25:34]
[Slajd: „Od jednego skanu do obrazu 3D”. Animacja pokazująca wnętrze komory maszyny, w której butelki są prześwietlane przez trzy źródła promieniowania jednocześnie pod różnymi kątami.]
Prelegent: Pracujemy nad układem wielu wiązek, co pozwala zamodelować obraz 3D obiektu. Nie jest to pełna tomografia, która jest zbyt wolna dla linii produkcyjnych, ale na potrzeby przemysłowe znacząco podnosi bezpieczeństwo i możliwości detekcyjne.
[2:25:35 – 2:25:54]
[Slajd z napisem „DZIĘKUJĘ ZA UWAGĘ” i kodem QR. Prelegent kłania się przed kamerą.]
Prelegent: Dziękuję bardzo za uwagę. Więcej szczegółów na naszej stronie.
[2:25:55 – 2:26:43]
[Widok na ekran platformy MS Teams z galerią wielu uczestników. Moderator (mężczyzna w garniturze) mówi z małego okienka w górnej części ekranu.]
Moderator: Jeszcze raz dziękujemy. Będziemy teraz spożywać te wszystkie dobra dużo bezpieczniej, wiedząc, że w kiełbasie nie ma szkła. Ale promieniowanie to też ludzie. Na ile to jest bezpieczne? Pan prof. Budzanowski z Instytutu Fizyki Jądrowej w Krakowie rozwieje te niejasności.
[2:26:44 – 2:27:12]
[Udostępnienie ekranu z nową prezentacją: „Narażenie społeczeństwa na promieniowanie rentgenowskie”. Na slajdzie zdjęcie starego, drewnianego gabinetu z napisem „Muzeum Roentgena w Remscheid, Niemcy”.]
Prof. Budzanowski: Dzień dobry. Opowiem o narażeniu społeczeństwa – radiologów, pacjentów i ogółu ludności. Reprezentuję Instytut Fizyki Jądrowej PAN w Krakowie, gdzie od lat 60. zajmujemy się pomiarami dawek promieniowania.
[2:27:13 – 2:28:23]
[Slajd ze zdjęciem z początku XX wieku: radiolog trzyma ręczny ekran przed pacjentem siedzącym przy aparacie RTG. Na slajdzie napisy wskazujące grupy narażone: Pacjent, Radiolog, Ogół ludności.]
Prof. Budzanowski: To zdjęcie z Muzeum Roentgena. Widzimy radiologa, który trzyma ekran fluoroscencyjny bezpośrednio przed pacjentem, bez żadnych osłon. Mamy trzy grupy: pacjenta (rzadko), radiologa (zawodowo) oraz ogół ludności przechodzący obok pracowni.
[2:28:24 – 2:29:12]
[Zmiana slajdu: „PIERWSZE ZASTOSOWANIA LAMPY RTG – BRAK DOZYMETRII”. Drastyczne zdjęcie dłoni radiologa z widocznymi owrzodzeniami, przechowywanej w słoiku z formaliną. Napis: „Dawka ? >200 Gy”.]
Prof. Budzanowski: To przykry obrazek – dłoń radiologa w formalinie. To czasy, gdy dłonie były najbardziej narażone, a naukowcy nie wiedzieli jeszcze, jak szkodliwe są to dawki. Tutaj szacujemy ją na powyżej 200 Grayów.
[2:29:13 – 2:30:27]
[Slajd: „ZASTOSOWANIE APARATU RTG PO 130 LATACH – REGULACJE”. Skany dwóch aktów prawnych: Ustawy „Prawo Atomowe” oraz Rozporządzenia Ministra Zdrowia.]
Prof. Budzanowski: Po 130 latach mamy pełne regulacje. Ustawa Prawo Atomowe precyzyjnie określa, jak pracować z promieniowaniem. Stosujemy filtry i osłony, aby dawki dla radiologa i pacjenta były jak najniższe.
[2:30:28 – 2:30:45]
[Slajd z logotypami: PAA (Państwowa Agencja Atomistyki), Krajowe Centrum Ochrony Radiologicznej oraz GIS (Główny Inspektorat Sanitarny).]
Prof. Budzanowski: Te instytucje w Polsce regulują i kontrolują działanie aparatury rentgenowskiej.
[2:30:46 – 2:31:21]
[Slajd: „DAWKI GRANICZNE”. Tabela z liczbami: Radiolog – 20 mSv rocznie, Ogół ludności – 1 mSv rocznie. Osobne kolumny dla oczu i skóry.]
Prof. Budzanowski: Ustawowo mierzymy dawki. Radiolog może otrzymać maksymalnie 20 milisiwertów rocznie, a osoba z ogółu ludności tylko 1 milisiwert. To są limity dla ekspozycji zawodowej.
[2:31:22 – 2:31:51]
[Slajd z dwoma wykresami kołowymi porównującymi źródła promieniowania. Naturalne (radon, kosmos) stanowią 52,52%, a sztuczne (medycyna) 47,48%.]
Prof. Budzanowski: Skąd biorą się te dawki u statystycznego Polaka? Połowa to natura (radon, promieniowanie kosmiczne), a druga połowa to źródła sztuczne, czyli niemal wyłącznie diagnostyka medyczna.
[2:31:52 – 2:32:29]
[Slajd: „DIAGNOSTYKA MEDYCZNA”. Tabela szczegółowa: Tomografia – 1,70 mSv, Radiografia – 0,20 mSv, Radiologia zabiegowa – 0,40 mSv.]
Prof. Budzanowski: Statystycznie najwięcej daje nam tomografia komputerowa. Medycyna generuje dawkę na tym samym poziomie co natura.
[2:32:30 – 2:33:16]
[Slajd: „DAWKOMIERZE INDYWIDUALNE”. Zdjęcia: małe plastikowe pudełko z kolorowym paskiem, pierścionek na palcu dłoni oraz opaska na czole radiologa.]
Prof. Budzanowski: Jak to mierzymy? Mamy dawkomierze na całe ciało, pierścionkowe na dłonie oraz te na soczewki oczu, które są kluczowe w radiologii zabiegowej, gdzie lekarz manipuluje rękami blisko wiązki.
[2:33:17 – 2:33:26]
[Slajd: „DAWKOMIERZ DO MONITORINGU ŚRODOWISKA”. Zdjęcie niewielkiego detektora w osłonie przymocowanego do gałęzi krzewu.]
Prof. Budzanowski: Stosujemy też dawkomierze środowiskowe, by badać narażenie osób postronnych w otoczeniu pracowni.
[2:33:27 – 2:34:07]
[Slajd: „Detektory termoluminescencyjne (TLD)”. Zdjęcia przedstawiają białe kryształki (LiF) oraz proces ich odczytu – na zdjęciu widać fioletowy punkt świecący w ciemności.]
Prof. Budzanowski: Nasze detektory TLD po naświetleniu zapamiętują dawkę. Gdy je podgrzejemy do 360 stopni, emitują światło. Jego intensywność mówi nam dokładnie, jaką dawkę przyjął człowiek.
[2:34:08 – 2:34:33]
[Slajd: „NASZE DETEKTORY TL”. Zdjęcie kilkunastu małych, białych pastylek ułożonych obok siebie. Wykresy czułości na promieniowanie.]
Prof. Budzanowski: Te detektory są niezwykle czułe. Jesteśmy w stanie zmierzyć dawkę tła naturalnego już po jednej godzinie.
[2:34:34 – 2:34:53]
[Slajd: „POMIARY DAWEK W IFJ PAN”. Statystyki: 60 000 osób pod stałą kontrolą, 13 000 ośrodków w całej Polsce.]
Prof. Budzanowski: Nasze laboratorium kontroluje obecnie 60 tysięcy pracowników w 13 tysiącach ośrodków – od szpitali po weterynarię i przemysł.
[2:34:54 – 2:35:59]
[Slajd z kolorowym wykresem słupkowym „WYNIKI IFJ PAN”. Ponad 80% słupków znajduje się w najniższym przedziale (poniżej 0,1 mSv).]
Prof. Budzanowski: Większość wyników, około 80%, jest na poziomie tła. To oznacza, że radiolodzy pracują tak bezpiecznie, że nie otrzymują żadnej dodatkowej dawki zawodowej.
[2:36:00 – 2:37:11]
[Slajd: „10 rekordzistów”. Wykres słupkowy pokazujący dziesięć najwyższych zmierzonych dawek. Jeden słupek znacznie wystaje ponad inne, osiągając wartość blisko 400 mSv.]
Prof. Budzanowski: Zdarzają się rekordziści. Najwyższe dawki notujemy w radiologii zabiegowej i medycynie nuklearnej. Często to wynik błędu, np. lekarz zostawia dawkomierz na wierzchu, zamiast pod fartuchem ołowiowym.
[2:37:12 – 2:37:59]
[Slajd: Tabela ze średnimi dawkami rocznymi z podziałem na lata 2005-2012 i profesje: stomatologia (najniższe), weterynaria, przemysł (najwyższe).]
Prof. Budzanowski: Średnie dawki są stabilne. Stomatolodzy przyjmują najmniej, a przemysł i weterynaria nieco więcej, co wynika ze specyfiki pracy w terenie.
[2:38:00 – 2:38:59]
[Slajd podsumowujący. Punkty: 130 lat ewolucji, precyzyjne limity, nowoczesne technologie.]
Prof. Budzanowski: Podsumowując: po 130 latach wiemy już wszystko o zagrożeniach. Mamy regulacje i nowoczesne tomografy, które pozwalają na badania przy dawkach o połowę mniejszych niż jeszcze kilka lat temu. Dziękuję.
[2:39:00 – 2:39:36]
[Na ekranie nadal widoczny jest slajd podsumowujący prof. Budzanowskiego. Prelegent wskazuje kursorem na kolejne punkty: regulacje prawne, rutynowe pomiary dawek oraz stabilne wyniki statystyczne społeczeństwa.]
Prof. Budzanowski: …tego tomografu. Obecnie wykonywane są rutynowe pomiary dawek indywidualnych dla radiologów i pomiary dawek środowiskowych do oceny dawek dla ogółu ludności. Jest to zresztą wymóg ustawowy. Średnio otrzymywane dawki przez społeczeństwo od promieniowania rentgenowskiego nie są duże, najczęściej na poziomie promieniowania naturalnego. Dotyczy to zarówno radiologów, jak i tak zwanego ogółu społeczeństwa. Przekroczenia limitu dawek zdarzają się — dodam tutaj rzadko — ale zdarzają się również w grupie radiologów zabiegowych, czyli gdzie mamy do czynienia z promieniowaniem rentgenowskim. Dziękuję bardzo za uwagę.
[2:39:37 – 2:40:05]
[Widok na galerię uczestników spotkania online. Moderator, dr Janusz Kania, widoczny w oknie podglądu, uśmiecha się i dziękuje prelegentowi.]
Moderator: Bardzo dziękujemy. Ja chcę powiedzieć, że to jednak społecznie to jest strach. Strach przed promieniowaniem X ogólnie. No, jako radiolog pracujący na pierwszej linii wielokrotnie się spotykałem, że oburzeni pacjenci byli, że ktoś im zlecił badanie np. kości, a tydzień później zdjęcie rentgenowskie klatki piersiowej — no to przecież „straszne dawki”.
[2:40:06 – 2:41:43]
[Moderator gestykuluje podczas mówienia. Prof. Budzanowski przysłuchuje się w swoim oknie podglądu.]
Moderator: Chciałem takie dwa tylko przykłady podać. Mianowicie średnia dawka tła to jest około 2,4 mSv. Proszę sobie wyobrazić, że jedno zdjęcie rentgenowskie klatki piersiowej to jest poniżej 0,1 mSv. Czyli trzeba by było wykonać 24 zdjęcia klatki piersiowej, żeby uzyskać taki poziom jak naturalne tło roczne. Natomiast wiemy, że te dawki były dużo wyższe kiedyś. Kilkanaście lat temu w jednym z holenderskich szpitali znaleziono stary aparat z przełomu XIX i XX wieku. Inżynier, który go wyczyścił, podłączył go do prądu i okazało się, że aparat nadal emituje promienie. Wykonano eksperyment porównawczy na amputowanej ręce pacjentki (za zgodą komisji bioetycznej). Różnica w dawce między tym starym a nowoczesnym aparatem była półtora tysiąca razy.
[2:41:44 – 2:42:30]
[Uczestnicy spotkania uśmiechają się. Moderator kontynuuje.]
Moderator: Przez dziesiątki lat radiologia emitowała naprawdę bardzo duże dawki, obecnie są one minimalne. Musimy mieć świadomość, jak bardzo to się zmieniło na korzyść. Kiedyś radiolodzy mieli regularnie amputowane ręce wskutek zmian troficznych. Jeszcze raz bardzo dziękujemy.
Prof. Budzanowski: Dziękuję również.
Moderator: Dziękujemy, że państwo dbacie o nas, bo dzięki tym pomiarom możemy być bezpieczniejsi. Pani profesor, teraz coś pani zapowie, bo teraz ja się gubię.
[2:42:31 – 2:43:05]
[Widok galerii. Jedna z uczestniczek, pani profesor w okularach, przybliża się do mikrofonu.]
Pani Profesor: Proszę państwa, zaczynamy naszą ostatnią, czwartą sesję. To już będzie końcówka, bez przerwy, bo nie możemy narażać odbiorców online. Zapraszamy na ostatnie wystąpienie, pasjonujące, o zastosowaniu RTG w sztuce.
[2:43:06 – 2:43:39]
[Zmiana slajdu na tytułowy: „Drugi »obraz« obrazu: RTG narzędziem konserwatora artefaktów kultury materialnej”. Autorzy: Michał Obarzanowski i dr Tomasz Wilkosz. Kamera pokazuje dwóch prelegentów siedzących przy drewnianym stoliku w jasnym pomieszczeniu.]
Tomasz Wilkosz: Dzień dobry, ja nazywam się Tomasz Wilkosz, po mojej lewej stronie siedzi Michał Obarzanowski. Reprezentujemy Muzeum Narodowe w Krakowie, a dokładnie Laboratorium Analiz i Nieniszczących Badań Obiektów Zabytkowych (LANBOZ). Przedstawimy prezentację o „drugim obrazie obrazu”.
[2:43:40 – 2:44:04]
[Slajd z kolażem zdjęć z laboratorium: konserwatorzy badający obrazy przy użyciu specjalistycznych skanerów i aparatów na statywach.]
Tomasz Wilkosz: My z kolegą zajmujemy się głównie obrazowaniem w różnych zakresach promieniowania elektromagnetycznego: od ultrafioletu, przez światło widzialne, podczerwień, aż po rentgenografię.
[2:44:05 – 2:44:46]
[Slajd przedstawiający przenośny system radiografii cyfrowej: czerwoną lampę rentgenowską „ORANGE” oraz bezprzewodowy detektor „DIX-Ray”.]
Tomasz Wilkosz: Radiografię realizujemy przy użyciu weterynaryjnego systemu bezpośredniego obrazowania. Korzystamy z oprogramowania dedykowanego właśnie dla weterynarii.
[2:44:47 – 2:45:00]
[Slajd ze słynnym obrazem Leonarda da Vinci „Dama z gronostajem”.]
Tomasz Wilkosz: Pierwszym obiektem, który nas szczególnie interesuje, jest oczywiście „Dama z gronostajem”.
[2:45:01 – 2:46:08]
[Slajd porównawczy: po lewej oryginał (VIS), po prawej czarno-biały skan RTG. W skanie RTG widać wyraźnie słoje drewna oraz zmiany w ułożeniu dłoni i głowy postaci. Kolejne zdjęcie pokazuje archiwalny rentgenogram z lat 40. XX wieku.]
Tomasz Wilkosz: Rentgenogram ten wykonano jeszcze w 1945 roku w Monachium. Klasyczny obraz rentgenowski jest bardziej szczegółowy od naszego cyfrowego systemu. Można się tu doszukać zmian kompozycyjnych autora, zobaczyć sposób nakładania warstw i strukturę deski podobrazia, która jest uwypuklona przez zastosowanie zaprawy ołowiowej wypełniającej nierówności.
[2:46:09 – 2:47:29]
[Slajd: „Studium brodatego chłopa” Piotra Michałowskiego. Trzy wersje: światło widzialne (portret mężczyzny), UV (widać retusze jako ciemne plamy) i IR (podczerwień, ujawniająca rysunek węglem).]
Tomasz Wilkosz: Ultrafiolet (UV) pokazuje to, co dzieje się na powierzchni — werniks i retusze. Podczerwień (IR) pokazuje zakres występowania pigmentów opartych na węglu, uwidaczniając rysunek podmalowania.
[2:47:30 – 2:48:02]
[Slajd z obrazem RTG tego samego portretu. Na skanie rentgenowskim, pod portretem chłopa, widać inną postać — jeźdźca na koniu ułożonego poziomo.]
Tomasz Wilkosz: Obraz rentgenowski jest kompletnie penetrujący. Widzimy tu biel ołowiową i pigmenty oparte na metalach ciężkich. W tym przypadku ujawniły się dwie inne kompozycje, które znajdują się pod widocznym obrazem.
[2:48:03 – 2:50:07]
[Slajd: „Portret mężczyzny (Thomas More)”. Porównanie VIS, UV, IR oraz RTG. Na skanie RTG (czarno-białym) postać mężczyzny ma inaczej ułożone ręce — w jednej trzyma zwinięty dokument, widoczna jest też druga dłoń, której nie ma na oryginale.]
Tomasz Wilkosz: Obraz trafił do nas na rutynowe badania. W standardowych światłach nie widzieliśmy nic szczególnego. Dopiero RTG pokazało, że pan trzyma w rękach zwój dokumentu. To pozwoliło konserwatorowi na podjęcie decyzji o odkrywkach i oczyszczeniu obrazu z czarnego przemalowania. Obraz został odnowiony i trafił do popkultury — jest teraz na okładce książki „Sobowtór” Macieja Siembiedy.
[2:50:08 – 2:52:14]
[Slajd: „Wieczór letni” Józefa Chełmońskiego. Obraz przedstawia kobietę siedzącą przy oknie. Obok skan RTG, na którym widać kłębowisko postaci i koni ułożonych pionowo względem oryginału.]
Tomasz Wilkosz: Pod spodem znajduje się kompozycja autorstwa Piotrowskiego. Chełmoński i Piotrowski współdzielili pracownię. Prawdopodobnie Chełmońskiemu zabrakło płótna, więc kolega użyczył mu swojego, które ten po prostu zamalował. Widać to doskonale na nałożeniu skanu na oryginał [na ekranie pojawia się animacja nakładania czerwonych konturów z RTG na kolorowy obraz].
[2:52:15 – 2:53:04]
[Slajd: „Pochodnie Nerona” Henryka Siemiradzkiego. Zdjęcie gigantycznego płótna przedstawiającego scenę z antycznego Rzymu.]
Tomasz Wilkosz: Przy obiektach wielkoformatowych jesteśmy ograniczeni wielkością panelu detektora. Aby prześwietlić ten obraz (wymiary 385 na 704 cm), musieliśmy wykonać aż 234 ekspozycje [na ekranie widać skan złożony z setek małych kwadracików].
[2:53:05 – 2:55:19]
[Slajd: „Czwórka” Józefa Chełmońskiego. Porównanie VIS i RTG. Na rentgenogramie prelegent zaznacza kolorowymi liniami pierwotny przebieg horyzontu i inne ułożenie nóg koni.]
Tomasz Wilkosz: Tu również wykonaliśmy ponad 200 ekspozycji. RTG pozwoliło poznać warsztat autora. Widać, że Chełmoński zmienił linię horyzontu i ułożenie nóg koni, aby nadać scenie większej dynamiki i poczucia zagrożenia dla obserwatora stojącego przed tak wielkim płótnem.
[2:55:20 – 2:55:50]
[Krótki film wideo pokazujący pracę skanera rentgenowskiego przesuwającego się wzdłuż powierzchni obrazu w ciemnym pokoju.]
Tomasz Wilkosz: Badamy nie tylko obrazy, ale też rzeźby, płaskorzeźby i przedmioty codziennego użytku. Mamy nadzieję, że jeszcze nieraz się spotkamy. Dziękujemy bardzo.
[2:55:51 – 2:57:00]
[Widok galerii uczestników. Moderator komentuje z uśmiechem. Prof. Budzanowski dodaje ciekawostkę.]
Moderator: Proszę państwa, nic się nie ukryje! Nawet myśli artysty. Nie ukryje się, co mamy w jedzeniu, ani gdzie jedziemy.
Prof. Budzanowski: Jeśli mogę coś dodać… Rentgen dzisiaj pracuje nawet na wysypiskach śmieci. Istnieje system segregacji śmieci wykorzystujący lampy rentgenowskie. To już jest całkowita ochrona środowiska i ochrona zasobów.
[2:57:01 – 2:57:40]
[Kobieta w białej bluzce wchodzi na środek sali wykładowej widocznej w jednym z okien MS Teams. Kłania się i zaprasza na kolejną konferencję.]
Prelegentka (Agnieszka Gosz): Chciałabym bardzo serdecznie państwa zaprosić na naszą konferencję naukową „Nowoczesne systemy i technologie biblioteczne”, która odbędzie się 20 listopada w Centrum Dydaktycznym WUM w Warszawie. Można się zarejestrować, ulotki są na stoliku. Dziękujemy pięknie i zapraszamy na kawę i ciasteczka.
[Obraz gaśnie. Koniec filmu.]